Kąt zwilżalności (theta, Θ) to bardzo praktyczny parametr opisujący, jak dobrze ciecz "rozlewa się" po powierzchni ciała stałego. Dla powierzchni idealnie zwilżalnej kąt ten wynosi dokładnie 0 stopni – wtedy kropla cieczy całkowicie rozpływa się po powierzchni, a jej brzeg styka się z podłożem pod kątem zerowym. Takie zjawisko jest bardzo pożądane np. w procesach flotacji, gdzie efektywna zwilżalność minerału przez wodę decyduje o jakości rozdziału faz. W praktyce, w laboratoriach czy zakładach przeróbki, często testuje się kąty zwilżalności dla różnych kombinacji ciał stałych i cieczy, żeby dobrać optymalne odczynniki lub zmodyfikować powierzchnię minerału. Szczególnie ważne to jest przy wzbogacaniu rud metodami mokrymi – im mniejszy kąt, tym większa szansa na skuteczne usunięcie niepożądanych składników. Z mojego doświadczenia wynika, że wiele osób niedocenia tego prostego pomiaru, a przecież w branży przyjmuje się, że każda powierzchnia z kątem <10° uznawana jest praktycznie za idealnie zwilżalną. Często stosuje się ten parametr też w przemyśle szklarskim i ceramicznym, gdzie przyczepność warstwy polega właśnie na doskonałym zwilżaniu. Moim zdaniem warto zapamiętać tę zero stopniową granicę – bo to potem przydaje się przy praktycznych obliczeniach i interpretacji wyników flotacji czy testów hydrofilowości.
Wielu uczniów myli pojęcie kąta zwilżalności z ogólnym wyobrażeniem o tym, jak ciecz zachowuje się na powierzchni. Często wydaje się, że im mniejszy kąt, tym lepsze zwilżanie, ale nie każdy zdaje sobie sprawę, że tylko kąt równy 0° oznacza idealne zwilżanie, czyli sytuację, w której ciecz całkowicie rozpływa się po ciele stałym, nie tworząc żadnych wypukłości czy kropli. Kąt 45° i 90° to już wyraźnie gorsza zwilżalność – przy tych wartościach kropla zachowuje swój kształt, a kontakt cieczy z powierzchnią jest ograniczony. Szczególnie kąt 90° jest granicą, przy której uznaje się, że ciecz ani nie zwilża, ani nie odpycha powierzchni – to taki stan pośredni. Natomiast przy 120° mamy już do czynienia z powierzchnią hydrofobową, gdzie kropla cieczy wręcz "ucieka" od podłoża, co w praktyce jest wykorzystywane np. przy zabezpieczaniu materiałów przed wodą albo w produkcji tzw. powierzchni samoczyszczących. Przypisywanie kątowi 45°, 90° lub 120° własności idealnego zwilżania wynika z niezrozumienia podstawowych zasad chemii powierzchni, a także z pomijania definicji przyjętych w branży surowcowej. W literaturze technicznej, np. w standardach dotyczących pomiarów kąta zwilżalności, wyraźnie wskazuje się, że tylko przy Θ=0° mamy do czynienia z pełnym, idealnym zwilżaniem. W branży przeróbki kopalin ma to spore znaczenie praktyczne – bo skuteczność rozdziału faz, zwłaszcza w flotacji czy spiekaniu, zależy od tych właściwości powierzchniowych. Moim zdaniem warto sobie to dobrze utrwalić, bo błędna interpretacja może prowadzić do nietrafionych decyzji technologicznych, a nawet do strat materiałowych.