Prędkość procesu suszenia zdecydowanie zależy od temperatury procesu – to taki klasyk w technice przeróbki kopalin. Wyższa temperatura powietrza suszącego powoduje, że cząsteczki wody szybciej odparowują z powierzchni ziaren, a więc sam proces jest sprawniejszy i krótszy. Przemysłowe suszarnie, czy to bębnowe, taśmowe czy fluidalne, są tak projektowane, żeby umożliwić regulację temperatury – i to właśnie operatorzy często kontrolują, żeby nie przesadzić, bo za wysoka temperatura może zniszczyć właściwości surowca lub powodować zbędne straty energetyczne. Z mojego doświadczenia, w praktyce najważniejsze jest dobranie takiego zakresu temperatur, żeby z jednej strony proces był wydajny, a z drugiej nie dochodziło do zjawisk niepożądanych, np. przypalania czy pylenia materiału. Co ciekawe, dla różnych minerałów te optymalne temperatury mogą się różnić – np. węgiel energetyczny suszy się w innych warunkach niż koncentraty rud metali. Branżowe instrukcje i wytyczne (np. PN-ISO 9222) podkreślają, jak istotna jest kontrola temperatury właśnie w kontekście efektywności energetycznej i jakości produktu. W skrócie: bez właściwej temperatury ani rusz z efektywnym suszeniem, szczególnie przy dużych wolumenach w zakładach przeróbczych.
Wielu osobom wydaje się, że na proces suszenia wpływ mogą mieć takie rzeczy jak gęstość ziaren czy gęstość cieczy, bo to brzmi bardzo naukowo i technicznie. Jednak w rzeczywistości gęstość ziaren ma co najwyżej znikomy wpływ na szybkość oddawania wilgoci – bardziej liczy się powierzchnia ziaren i ich porowatość, a nie sama masa właściwa. Często popełniany jest błąd utożsamiania gęstości materiału z jego zdolnością do oddawania wody, co nie do końca się zgadza, bo nawet bardzo gęste minerały mogą schnąć szybko, jeśli mają dużą powierzchnię kontaktu z powietrzem. Jeśli chodzi o gęstość cieczy, to w kontekście suszenia jest to praktycznie pomijalny parametr – chyba że mówimy o bardzo specyficznych procesach, ale wtedy dotyczy to raczej odparowania rozpuszczalników niż typowego suszenia minerałów. Hydrofobowość ziarna, czyli ich „niechęć” do wody, bardziej przydaje się przy flotacji niż przy suszeniu. Choć hydrofobowe ziarna mogą teoretycznie zatrzymywać mniej wody na powierzchni, to dla procesu suszenia najważniejsza i tak jest temperatura otoczenia – bo to ona decyduje o szybkości parowania. Typowym błędem jest też przekonanie, że właściwości fizykochemiczne materiału są najważniejsze, a w praktyce to operatorzy suszarni i inżynierowie technologiczni najczęściej skupiają się na regulacji temperatury, wilgotności powietrza i prędkości przepływu gazu. Moim zdaniem, warto pamiętać o tym, żeby zawsze patrzeć na technologię bardziej przez pryzmat tego, co faktycznie da się zmienić i kontrolować w zakładzie, a nie tylko na laboratoryjne parametry surowców. Takie praktyczne podejście jest zgodne z zaleceniami podręczników branżowych i pozwala na realną optymalizację procesu.