Proces flotacji to jedna z najważniejszych metod stosowanych w przeróbce mechanicznej kopalin, zwłaszcza jeśli chodzi o uzyskiwanie koncentratów o wysokiej czystości. Chodzi tutaj przede wszystkim o oddzielenie ziarn o właściwościach hydrofobowych (czyli takich, które nie lubią wody, a wręcz ją odpychają) od ziarn hydrofilowych (te z kolei z łatwością zwilżają się wodą). Całość odbywa się w środowisku wodnym, bo to właśnie na granicy faz ciecz-gaz zachodzą najważniejsze procesy separacji. W praktyce, żeby to osiągnąć, używa się specjalnych odczynników flotacyjnych – kolektorów, które „przyklejają się” do powierzchni wybranych minerałów i zmieniają ich właściwości na hydrofobowe. Dzięki temu te cząstki łatwo przyczepiają się do pęcherzyków powietrza, które są wprowadzane do pulp w komorach flotacyjnych i razem z tymi pęcherzykami wypływają na powierzchnię jako tzw. koncentrat flotacyjny. Moim zdaniem flotacja to taka trochę sztuka, bo od ustawienia parametrów (np. pH, ilości i rodzaju odczynników, czasu flotacji) zależy bardzo dużo, no i trzeba dobrze znać właściwości minerału, z którym się pracuje. Przemysł górniczy i ochrony środowiska korzystają z tej metody, bo pozwala ona nie tylko wzbogacić rudę, ale też oczyścić ścieki z zawiesin. Podejście to jest standardem np. w flotacji siarczków miedzi czy selektywnym oddzielaniu węgla od popiołów.
Proces flotacji często bywa mylony z innymi metodami rozdziału ziarn, szczególnie tymi opartymi na właściwościach magnetycznych. Często spotykam się z przekonaniem, że flotacja to po prostu jakiś rodzaj separacji magnetycznej, tymczasem to zupełnie inne zjawisko. Separacja diamagnetyków od ferromagnetyków to domena separatorów magnetycznych, które wykorzystują pole magnetyczne do oddzielenia minerałów w zależności od ich podatności magnetycznej – nie ma to nic wspólnego z obecnością wody czy pęcherzyków powietrza. Flotacja natomiast to typowy proces dla środowiska wodnego, gdzie kluczową rolę odgrywają właściwości powierzchniowe ziarn: ich skłonność do zwilżania (hydrofilowość) lub do odpychania wody (hydrofobowość). Błędnym założeniem jest też mylenie środowiska – flotacja nie zachodzi w powietrzu, bo tam nie da się uzyskać selektywnego przyłączania cząstek do pęcherzyków gazu. Podobnie rozdział na zasadzie hydrofobowości/hydrofilowości, ale poza środowiskiem wodnym, po prostu nie zadziała – w powietrzu te różnice nie mają znaczenia praktycznego. W praktyce bardzo często można się natknąć na zamienne używanie pojęć flotacji i separacji magnetycznej na przykład podczas omawiania urządzeń przeróbczych, ale to zupełnie inne technologie – zarówno pod względem zasady działania, jak i zastosowania. Niepoprawne zrozumienie procesu flotacji prowadzi do błędów w projektowaniu układów przeróbczych i mieszaniu technologii, co może skutkować nieefektywnym rozdziałem i stratami surowca. Z mojego doświadczenia warto zawsze pamiętać, że flotacja = rozdział hydrofobowych i hydrofilowych w środowisku wodnym, a wszystko inne to już inne procesy.