Poprawna odpowiedź to „miałkie”, bo w branży przeróbki surowców mineralnych właśnie tak określa się ziarna o wielkości od 2 do 5 mm. Ten podział uziarnienia jest bardzo istotny w praktyce – od niego zależy dobór maszyn do rozdrabniania, a także wybór parametrów procesowych. Ziarna miałkie poddaje się najczęściej dalszemu rozdrabnianiu, np. w młynach kulowych albo walcowych, bo ich wielkość jest już zbyt mała, by stosować typowe kruszarki szczękowe czy stożkowe. W praktyce, jeśli ktoś pracuje przy wzbogacaniu czy przygotowywaniu surowca do flotacji, musi umieć rozróżniać klasy sortymentów: grube, średnie, drobne i właśnie miałkie. Moim zdaniem, umiejętność właściwego klasyfikowania uziarnienia to podstawa – nie raz spotkałem się z sytuacją, gdzie źle dobrane urządzenie do frakcji prowadziło do strat wydajności i szybszego zużycia sprzętu. Warto też wiedzieć, że w niektórych normach spotyka się nieco inne zakresy, ale ogólnie przyjmuje się właśnie, że miałkie to 2-5 mm. To jest taki zakres, gdzie materiał jest zbyt duży na pył, ale już na tyle drobny, że wymaga precyzyjnego traktowania. Fachowcy zawsze zwracają uwagę na tę klasyfikację, bo wpływa ona nie tylko na jakość produktu końcowego, ale też na koszty całego procesu.
Wielu osobom klasyfikacja uziarnienia sprawia trudność, bo pojęcia takie jak „grube”, „średnie”, „drobne” czy „miałkie” bywają mylone albo używane zamiennie, co nie jest poprawne z punktu widzenia technologii przeróbki. Ziarna grube to zwykle te o wymiarach powyżej 20 mm, więc zdecydowanie nie obejmują zakresu 2-5 mm. Ziarna średnie mieszczą się najczęściej w przedziale 5-20 mm, chociaż czasem można spotkać się z nieco odmiennymi granicami, zależnie od normy zakładowej czy wykorzystywanego sprzętu, ale nigdy nie schodzą tak nisko, jak 2 mm. Natomiast drobne ziarna to te, które mają od 0,5 do 2 mm – to taki typowy sort dla przygotowania do flotacji czy dalszego przesiewania, ale nadal nie obejmuje on zakresu 2-5 mm. Typowym błędem jest utożsamianie „drobnych” z “miałkimi”, co wynika często z potocznego języka albo nieznajomości szczegółów klasyfikacji przemysłowej. W praktyce użycie niewłaściwej klasyfikacji może prowadzić do poważnych problemów technologicznych, jak np. niedopasowanie parametrów maszyn, nieprawidłowe ustawienie przesiewaczy czy młynów, a nawet – co widziałem w zakładach – uszkodzenie urządzeń. Fachowe rozróżnienie tych sortymentów to podstawa przygotowania produkcji i racjonalnego gospodarowania surowcem. Warto na to zwracać uwagę, bo nieprecyzyjne operowanie tymi definicjami skutkuje stratami na każdym etapie przeróbki.