Znak przedstawiony na ilustracji to klasyczny przykład znaku ostrzegawczego, który informuje o możliwości wystąpienia powierzchni gorących. W branży przemysłowej, a już szczególnie w zakładach przeróbczych, kontakt z rozgrzanymi elementami maszyn czy urządzeń jest niestety codziennością. Ten znak – żółty trójkąt z czarną ramką i symbolem falujących linii nad płytką – pojawia się wszędzie tam, gdzie temperatura powierzchni urządzenia może spowodować poparzenia, nawet jeśli z wyglądu ta powierzchnia na taką nie wygląda. Moim zdaniem warto szczególnie uczulić się na obecność tego znaku wokół suszarek, taśm grzewczych, pieców czy rur z parą technologiczną. Nie chodzi tylko o bezpośredni kontakt – czasem wystarczy przypadkowe oparcie się. Zgodnie z normami PN-EN ISO 7010 oraz wymaganiami BHP, stosowanie takich oznaczeń to podstawa profilaktyki wypadkowej. Pracownicy powinni zawsze zachować ostrożność, a operatorzy – często nawet sprawdzać temperaturę powierzchni bezdotykowo, by nie dopuścić do urazów. Co ciekawe, w praktyce wielu ludzi ignoruje te znaki, bo 'przecież nic nie widać', ale przykładów poparzeń w literaturze branżowej jest mnóstwo. Dobrą praktyką jest nie tylko stosowanie znaków, ale też regularne szkolenia i wymiana doświadczeń na temat potencjalnych zagrożeń cieplnych, bo czasami rutyna potrafi zgubić nawet najbardziej doświadczonych pracowników.
W zakładach przeróbczych, gdzie występuje wiele potencjalnych zagrożeń, bardzo łatwo pomylić znaczenie niektórych znaków ostrzegawczych, zwłaszcza jeśli nie miało się okazji z nimi pracować bezpośrednio. Znak przedstawiony na ilustracji bywa mylony z symbolami dotyczącymi śliskich powierzchni albo zagrożeń chemicznych, co wynika z ogólnego podobieństwa żółtych trójkątów ostrzegawczych. Jednakże, fale unoszące się nad prostokątem to międzynarodowy symbol wysokiej temperatury lub gorących powierzchni – nie mają nic wspólnego z wilgocią czy śliskością, które zazwyczaj przedstawiane są jako 'ślizgające się' sylwetki lub krople wody. Substancje drażniące i szkodliwe również mają swoje dedykowane znaki (zwykle z symbolem wykrzyknika czy czaszki), które wyglądają zupełnie inaczej – to zupełnie inna kategoria zagrożeń, często związana z chemikaliami, a nie z temperaturą. Typowym błędem jest też przekonanie, że skoro urządzenie nie wygląda na gorące, to nie ma potrzeby stosowania ostrożności – to mylne założenie, bo wiele powierzchni nagrzewa się do niebezpiecznych temperatur bez widocznych oznak. Moim zdaniem warto zawsze zwracać uwagę na niuanse w oznaczeniach i nie polegać wyłącznie na intuicji. Zaniedbanie tej wiedzy może prowadzić do poważnych wypadków, zwłaszcza że poparzenia w przemyśle przeróbczym są jednym z najczęstszych urazów. Zasady BHP jasno wskazują, by identyfikować i unikać kontaktu z powierzchniami oznaczonymi tym znakiem, nawet jeśli nie czuć od nich ciepła na odległość.