Ruda miedzi po klasyfikacji trafia do maszyn flotacyjnych właśnie w postaci zawiesiny, czyli mieszaniny drobno zmielonego urobku z wodą. To jest taki standard w nowoczesnych zakładach przeróbczych, bo tylko wtedy da się skutecznie przeprowadzić proces flotacji. Cały bajer polega na tym, że bez obecności wody drobinki minerałów nie miałyby jak „unosić się” w komorze flotacyjnej. Zawiesina umożliwia dokładne wymieszanie rudy z odczynnikami flotacyjnymi, które powodują, że wybrane minerały przyczepiają się do pęcherzyków powietrza i unoszą na powierzchnię. Gdyby użyć proszku, granulatu albo brykietu, flotacja po prostu nie miałaby sensu, bo nie byłoby odpowiedniej dyspersji fazy stałej w cieczy. W praktyce, na liniach przeróbczych zawiesiny transportuje się rurociągami lub specjalnymi pompami szlamowymi, co jest dużo bardziej efektywne i bezpieczne niż przesyłanie suchych materiałów, które mogą pylić albo zatykać instalacje. Moim zdaniem to naprawdę sprytne rozwiązanie, bo jednocześnie umożliwia dokładną kontrolę parametrów procesu, np. gęstości zawiesiny czy pH, co jest kluczowe dla efektywności flotacji. Warto wiedzieć, że takie podejście to podstawa w branży i ciężko sobie wyobrazić jakąkolwiek nowoczesną przeróbkę miedzi bez etapu tworzenia zawiesiny. W podręcznikach i na zajęciach praktycznych zawsze zwraca się na to szczególną uwagę jako na dobrą praktykę technologiczną.
W procesie przeróbki rudy miedzi po klasyfikacji niezwykle istotne jest zrozumienie, w jakiej postaci materiał trafia do dalszego wzbogacania, zwłaszcza do flotacji. Często można pomylić się, sądząc, że do maszyn flotacyjnych nadaje się suchy proszek, granulat albo nawet brykiet, bo w końcu takie formy są wygodne do transportu czy magazynowania. Jednak to założenie nie uwzględnia specyfiki procesu flotacji, która wymaga obecności fazy ciekłej. Proszek, choć bardzo drobny, w kontakcie z powietrzem tworzy pyły i nie pozwala na skuteczne oddzielenie minerałów, a jego sucha forma uniemożliwia interakcję z odczynnikami flotacyjnymi. Granulat, czyli większe cząstki, absolutnie się nie sprawdzi, bo powierzchnia kontaktu z odczynnikami i powietrzem byłaby bardzo mała, a sam proces selektywnego unoszenia minerałów na powierzchnię praktycznie by nie zachodził. Brykietowanie natomiast to etap typowy dla przygotowania surowców do pieców hutniczych, a nie do przeróbki mechanicznej – tutaj nie chodzi o formowanie, tylko o rozdrobnienie i umożliwienie separacji. Typowym błędem jest też traktowanie flotacji jako procesu mogącego zachodzić w suchym środowisku, co przeczy podstawowym zasadom tej technologii – woda jest tu medium niezbędnym. Z mojego doświadczenia wynika, że łatwo o takie uproszczenie, zwłaszcza jeśli ktoś wcześniej miał do czynienia z innymi rodzajami przeróbki czy transportu materiałów, ale akurat w flotacji zawiesina jest rozwiązaniem optymalnym i sprawdzonym od lat. Warto zapamiętać, że tylko zawiesina umożliwia skuteczne wykorzystanie sił powierzchniowych i kontrolę nad selektywnością całego procesu.