Skala twardości Mohsa to klasyczna metoda oceny odporności minerałów na zarysowanie, czyli, po prostu, na rozdrabnianie. Moim zdaniem, w praktyce górniczej i przeróbczej, taka informacja jest bardzo cenna – pozwala dobrać odpowiednie maszyny i parametry procesu kruszenia czy mielenia. W codziennej pracy na zakładzie przeróbczym, nie ma sensu próbować rozdrabniać kwarcu na tych samych ustawieniach, co gips, bo różnica w twardości na skali Mohsa jest ogromna. Skala ta zawiera dziesięć wybranych minerałów, gdzie najmiększy jest talk (1), a najtwardszy diament (10). Ustalając twardość kopaliny (czyli minerału) na tej skali, można przewidzieć, jak łatwo dany materiał będzie się rozdrabniał – a to wpływa na zużycie energii, dobór szczęk kruszarki, czy nawet na żywotność lin stalowych przy transporcie materiału. Norma PN-EN 932-3 jasno opisuje, jak takie parametry powinno się oznaczać w laboratorium. Z mojego doświadczenia, osoby rozumiejące znaczenie tej skali znacznie szybciej radzą sobie ze wstępną oceną przydatności kopaliny do różnych procesów technologicznych, np. czy lepiej użyć młynów kulowych czy walcowych. Istotne jest też, że skala Mohsa nie mówi nic o rozpuszczalności, ścieralności czy odporności na wietrzenie – chodzi tylko o podatność na zarysowanie i rozdrabnianie, więc to jest kluczowe z punktu widzenia całej mechanicznej przeróbki.
Wiele osób myli skale twardości Mohsa z innymi pojęciami związanymi z trwałością i wytrzymałością minerałów. Zacznijmy od wietrzenia – to proces chemicznego lub fizycznego rozkładu minerałów pod wpływem warunków atmosferycznych czy wody. Skala Mohsa nie mierzy odporności na te zjawiska, bo nawet bardzo twardy minerał jak diament podlega, choć bardzo wolno, procesom wietrzenia. Rozmywanie dotyczy głównie materiałów drobnoziarnistych, jak piaski czy iły, i jest związane z działaniem wody, a nie z twardością mechaniczną. Przesiewanie to z kolei rozdział cząstek według wymiarów – efektywność tego procesu wcale nie zależy od twardości, tylko od uziarnienia i kształtu ziaren. Typowym błędem jest myślenie, że twardszy materiał gorzej się przesiewa – w praktyce ważniejsza jest lepkość czy obecność frakcji pylastych. Skala twardości Mohsa została stworzona tylko do porównywania łatwości zarysowania jednego minerału innym, czyli podatności na rozdrabnianie, np. w kruszarkach lub młynach. Koncentrowanie się na odporności na wietrzenie, rozmywanie czy przesiewanie w kontekście skali Mohsa prowadzi do złych wniosków przy doborze technologii przeróbczych. Z mojego doświadczenia, takie uproszczenia i pomyłki mogą skutkować doborem niewłaściwych maszyn, co z kolei przekłada się na niepotrzebne zużycie energii i szybkie zużycie części eksploatacyjnych. Warto zawsze pamiętać, że twardość Mohsa to narzędzie do oceny podatności na zarysowanie i rozdrabnianie, a nie uniwersalna miara wytrzymałości mineralnej kopaliny.