Skrót NDS, czyli Najwyższe Dopuszczalne Stężenie, to podstawa wszelkich przepisów dotyczących bezpieczeństwa i higieny pracy przy czynnikach szkodliwych. Chodzi o to, żeby przez cały okres pracy – a więc nie jedną zmianę, tylko całe lata zawodowej aktywności – obecność danego czynnika w powietrzu nie prowadziła do negatywnych zmian w stanie zdrowia pracownika. Przykłady? Pyły, gazy, opary czy nawet hałas – każdy z tych czynników ma swoje ustalone, konkretne granice określone właśnie przez NDS. Jeśli pracodawca pilnuje tych wartości, to ludzie mogą pracować bez ryzyka poważniejszych chorób zawodowych, np. pylicy, zatrucia metalami ciężkimi czy przewlekłych problemów z układem oddechowym. W praktyce oznacza to stały monitoring warunków pracy i reagowanie, zanim granica zostanie przekroczona. Moim zdaniem warto też pamiętać, że przepisy BHP nie biorą się znikąd – są oparte na wieloletnich badaniach, normach europejskich i doświadczeniach tysięcy zakładów. NDS to taki kompromis między możliwościami technicznymi, bezpieczeństwem ludzi a efektywnością produkcji. Dla każdego czynnika szkodliwego mamy inne wartości, a ich przestrzeganie to nie tylko wymóg prawny, ale też po prostu rozsądek i dbanie o zespół. NDS wiąże się z oznaczaniem stężeń w powietrzu i regularnymi pomiarami – tego nie da się robić "na oko". W sumie, odpowiednia wiedza o NDS przydaje się wszędzie, gdzie występują pyły, środki chemiczne czy inne zagrożenia – nawet tam, gdzie na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest bezpiecznie.
Błędne rozumienie pojęcia NDS może prowadzić do poważnych zaniedbań w zakresie bezpieczeństwa pracy. Wiele osób mylnie uważa, że przekroczenie NDS jest dopuszczalne w wyjątkowych okolicznościach lub przez określony czas w trakcie zmiany, co absolutnie mija się z ideą tych norm. Takie podejście wynika chyba często z chęci zachowania elastyczności produkcji albo z niedoinformowania o skutkach zdrowotnych długotrwałego narażenia. NDS nie jest wartością, którą wolno "trochę" przekroczyć – nawet sporadyczne podwyższenie stężenia może, w zależności od czynnika, powodować skutki zdrowotne, których nie da się odwrócić. Warto pamiętać, że NDS nie dotyczy sytuacji krótkotrwałych, lecz przewlekłego oddziaływania w skali całej kariery zawodowej. W odniesieniu do stwierdzeń o krótkotrwałych zmianach w stanie zdrowia – to niestety zupełnie nie oddaje sensu tego pojęcia. Celem jest ochrona przed skutkami, które mogą pojawić się nawet po wielu latach pracy. Praktyka pokazuje, że lekceważenie tych norm prowadzi do poważnych chorób zawodowych, a niekiedy nawet do trwałej utraty zdrowia. Stąd też nadzór nad utrzymywaniem NDS na odpowiednim poziomie jest nie tylko wymogiem prawa, ale i obowiązkiem każdego pracodawcy. Typowym błędem myślowym jest przekonanie, że dopuszczalne granice można chwilowo przekroczyć, jeśli tylko nie pojawiają się natychmiastowe objawy. Niestety, skutki bywają odroczone i często nieodwracalne. Warto wyrobić sobie nawyk sprawdzania i dokumentowania warunków pracy regularnie i nie akceptować żadnych "wyjątków" od reguł wyznaczonych przez NDS. To fundament świadomego i odpowiedzialnego podejścia do BHP.