Uziarnienie mułów węglowych faktycznie mieści się w zakresie od 0 do 1 mm. To jest wartość, którą podaje większość norm oraz podręczników branżowych z zakresu przeróbki mechanicznej węgla. Moim zdaniem znajomość tego zakresu jest bardzo ważna, bo pozwala poprawnie dobrać metody przeróbki i urządzenia do rozdziału, jak chociażby hydrocyklony czy klasyfikatory. Muły węglowe, ze względu na swoją drobną frakcję, mają zupełnie inne właściwości technologiczne niż grubsze sortymenty. Na przykład są bardziej podatne na unoszenie w prądach wodnych i wymagają szczególnej uwagi podczas procesów odwadniania i flotacji. Przyjęcie uziarnienia 0–1 mm pozwala na skuteczniejsze gospodarowanie odpadami oraz właściwe planowanie technologii odzysku węgla z mułów. W praktyce przemysłowej, szczególnie na polskich zakładach wzbogacania węgla, muł o takim uziarnieniu najczęściej kieruje się do flotacji, bo to właśnie tam można efektywnie odzyskać drobny węgiel. Z mojego doświadczenia wynika też, że przekroczenie tego zakresu prowadzi do poważnych problemów technologicznych, np. spadku wydajności urządzeń czy obniżenia jakości koncentratów. Warto pamiętać, że prawidłowa klasyfikacja uziarnienia jest kluczowa w całym procesie przeróbczym i ma wpływ nie tylko na same technologie, ale też na kwestie środowiskowe związane z zagospodarowaniem odpadów.
W praktyce zakładów przeróbki mechanicznej węgla bardzo łatwo pomylić zakresy uziarnienia poszczególnych sortymentów, szczególnie jeśli nie miało się z tym za dużo do czynienia na co dzień. Muły węglowe to ta najdrobniejsza frakcja, której ziarna nie przekraczają 1 mm. Często można natknąć się na błędne przekonanie, że muł to wszystko, co sypkie i czarne, a w rzeczywistości przyjęte normy są bardzo precyzyjne. Zakresy takie jak 0–6 mm, 5–10 mm czy nawet 8–20 mm odnoszą się raczej do tzw. drobnych węgli lub groszków, a nie do mułów. Ustalanie zbyt szerokiego przedziału uziarnienia dla mułów prowadzi do błędnych decyzji technologicznych – na przykład do doboru nieodpowiednich urządzeń czy metod wzbogacania. To często spotykany błąd – ktoś zakłada, że skoro na sito trafiają frakcje o różnych rozmiarach, to cały przesiew można traktować jako muł, a to niestety nie tak działa. W praktyce, zbyt duże ziarna w „mułach” powodują zatkania urządzeń flotacyjnych i pogorszenie jakości produktu, a także znacznie trudniejszą gospodarkę odpadami. Rozdrabnianie, przesiewanie i klasyfikacja są więc procesami, gdzie precyzyjne rozróżnianie wielkości ziarna naprawdę się opłaca. Dobre praktyki branżowe polegają na tym, by ściśle pilnować tych podziałów, bo to przekłada się na efektywność całego zakładu i wpływa na ostateczną jakość oraz wartość produktu. Warto zapamiętać, że muły to tylko te najdrobniejsze ziarna do 1 mm – i to nie jest tylko sucha teoria, bo ma to bardzo praktyczne konsekwencje technologiczne.