Koagulanty to podstawa w klarowaniu zawiesin koloidalnych – bez nich trudno byłoby osiągnąć wysoką czystość wody przelewowej, szczególnie w procesach przemysłowych, gdzie liczy się wydajność i powtarzalność. Moim zdaniem, nie da się skutecznie rozdzielić faz stałej i ciekłej, jeśli nie zastosujesz środków koagulujących. Koagulant, na przykład siarczan glinu lub chlorek żelaza, powoduje neutralizację ładunków elektrycznych cząstek koloidalnych, dzięki czemu cząstki te zaczynają się łączyć w większe agregaty. Takie grudki szybciej opadają i pozwalają na łatwe oddzielenie czystej wody od osadu. Stosowanie koagulantów to standard w oczyszczalniach ścieków komunalnych i przemysłowych, ale też w uzdatnianiu wody pitnej. W praktyce, bez dobrze dobranej dawki koagulantu, klarowanie mogłoby trwać godzinami i kończyć się mizernym efektem. Z mojego doświadczenia, nawet przy bardzo drobnych cząstkach gliny czy minerałów ilastych, dobry koagulant potrafi zrobić robotę i skrócić czas procesu o połowę. Oczywiście, dobór środka i jego dawki to już wyższa szkoła jazdy, bo zależy to od rodzaju zawiesiny, pH, temperatury i wielu innych parametrów. W branży kopalnianej czy chemicznej raczej nie stosuje się innych środków na tym etapie – koagulanty to po prostu sprawdzona klasyka.
Hydrożele, choć brzmią nowocześnie, w rzeczywistości nie są stosowane w procesie klarowania zawiesin koloidalnych w tym znaczeniu. To raczej materiały absorbujące wodę, używane na przykład w ogrodnictwie albo przy produkcji opatrunków, a nie do uzyskiwania czystej wody przelewowej w systemach technologicznych. Flokulanty bywają stosowane na dalszym etapie klarowania, kiedy już po zadziałaniu koagulanta trzeba jeszcze skleić większe agregaty – są uzupełnieniem koagulantów, ale bez fazy koagulacji same flokulanty zwykle sobie nie poradzą z typowymi koloidalnymi cząstkami, bo te są za małe i zbyt stabilne. To jest taki typowy błąd – ludzie mylą te dwa pojęcia, bo oba środki są często używane razem, jednak ich funkcje są różne. Katalizatory natomiast w tej sytuacji po prostu nie mają zastosowania. Są to substancje, które przyspieszają reakcje chemiczne, nie biorąc w nich udziału, ale klarowanie zawiesin to proces głównie fizykochemiczny, a nie reakcja katalityczna, więc tutaj katalizator nic nie zdziała. Często spotykam się z przekonaniem, że każda substancja przyspieszająca coś w układzie to katalizator, ale w przeróbce kopalin i w oczyszczaniu wody istotniejsze są właściwości powierzchniowe cząsteczek i ich zdolność do tworzenia agregatów niż szybkość reakcji chemicznej jako takiej. Dobre praktyki branżowe i literatura jasno wskazują: punktem wyjścia do klarowania zawiesin koloidalnych są koagulanty, dopiero potem dobiera się ewentualnie flokulanty do wspomagania procesu. Pominięcie tej kolejności może skutkować niską efektywnością oczyszczania i niepotrzebnie wydłużonym procesem. Warto to mieć zawsze z tyłu głowy, bo czasem te niuanse decydują o sukcesie całej instalacji.