Sprężone powietrze jest najczęściej stosowanym medium do oddzielania mułu od przegrody filtracyjnej w filtrach próżniowych. Działa to tak, że po zakończeniu procesu filtracji i odciągnięciu cieczy, na membranie zostaje osad mułowy. Napuszczenie strumienia sprężonego powietrza pod odpowiednim ciśnieniem od spodu przegrody powoduje odklejenie i odspojenie mułu od powierzchni filtra, dzięki czemu łatwo go usunąć, nie uszkadzając jednocześnie tkaniny filtracyjnej. Takie rozwiązanie jest nie tylko skuteczne, ale też powszechnie stosowane w eksploatacji nowoczesnych urządzeń filtracyjnych, bo ogranicza przestoje i ułatwia automatyzację procesu. Moim zdaniem, korzystanie ze sprężonego powietrza, zamiast np. polewania wodą czy mechanicznego zeskrobywania, to też oszczędność, bo nie wprowadza dodatkowej wilgoci do produktu, co mogłoby utrudnić późniejsze prace, np. suszenie czy transport. W wielu zakładach, gdzie filtracja jest etapem kluczowym, stosowanie tej metody zapewnia powtarzalność i wysoką wydajność procesu. Dodatkowo, dzięki wykorzystaniu powietrza zmniejsza się ryzyko uszkodzenia samej przegrody, co wydłuża jej żywotność. Z mojego doświadczenia można śmiało powiedzieć, że to po prostu najlepsze rozwiązanie pod kątem praktycznym i ekonomicznym.
Temat oddzielania mułu w filtrach próżniowych bywa mylący, bo intuicyjnie można by pomyśleć, że skoro filtr zawiera osad, to najlepiej spłukać go wodą. Jednak w technice przeróbki mechanicznej kopalin takie rozwiązanie jest niepraktyczne – polewanie wodą nie zapewnia skutecznego oddzielenia przylegającego mułu, a dodatkowo zwiększa zawartość cieczy w produkcie finalnym, co komplikuje suszenie i zwiększa masę wilgotną do dalszej obróbki. Często spotykam się też z przekonaniem, że zastosowanie wirującego segmentu lub obrotowej głowicy może pomagać w oddzielaniu osadu. Owszem, ruch obrotowy i zmiana segmentów w filtrach próżniowych mają swoje uzasadnienie – dotyczą jednak głównie podziału procesu filtracji na fazy (napełnianie, odsysanie, zrzut osadu), a nie samego mechanicznego oddzielania mułu. To nie sam obrót, ale właśnie impuls sprężonego powietrza pod koniec cyklu sprawia, że osad odpada niemal samoczynnie. Z mojego doświadczenia wynika, że częstym błędem jest przecenianie roli elementów ruchomych, a niedocenianie prostych rozwiązań wykorzystujących różnicę ciśnień. Przemysłowe standardy preferują sprężone powietrze, bo jest szybkie, nie zużywa materiału przegrody i nie wprowadza niepożądanych czynników do procesu. To podejście jest efektem wieloletnich doświadczeń branży i sprawdza się zdecydowanie najlepiej. Warto pamiętać, że dobre praktyki technologiczne to nie zawsze to, co wydaje się najprostsze na pierwszy rzut oka.