W procesie flotacji z pierwszych przedziałów rzeczywiście uzyskuje się koncentraty i to jest absolutnie kluczowe z punktu widzenia efektywności całej operacji wzbogacania surowca. Flotacja polega na selektywnym wynoszeniu określonych minerałów na powierzchnię za pomocą pęcherzyków powietrza, dzięki czemu uzyskujemy skupienia cennych składników mineralnych – właśnie koncentraty. Z praktyki kopalnianej, a szczególnie na instalacjach flotacyjnych węgla czy rud miedzi, wiadomo, że koncentraty z pierwszych komór są najwyższej jakości i mają największą zawartość poszukiwanego składnika. Późniejsze przedziały często dają już gorszy produkt albo półprodukty, które trzeba dodatkowo doczyszczać. Według standardów stosowanych w branży górniczej i przetwórczej, dąży się do tego, żeby największa część odzysku surowca odbywała się jak najwcześniej, bo to po prostu się opłaca i jest mniej kłopotliwe technologicznie. Moim zdaniem, znajomość tego mechanizmu to podstawa, bo pozwala lepiej rozumieć, jak optymalizować parametry procesu, np. dobór odczynników czy prędkość przepływu miazgi. W praktyce, jeśli ktoś pracuje na sterowni albo przy nadzorze procesu flotacji, bardzo szybko zauważa, że zmiana ustawień pierwszych komór bezpośrednio wpływa na końcową jakość koncentratu, a czasem nawet decyduje o opłacalności całej przeróbki. To jest taka wiedza, którą naprawdę warto wykuć nie tylko na egzamin, ale po prostu do codziennej pracy.
W procesie flotacji łatwo się pomylić, bo terminologia bywa myląca, szczególnie jeśli ktoś nie miał jeszcze okazji faktycznie zobaczyć, jak to wygląda na żywo na zakładzie przeróbczym. Niektórym wydaje się na przykład, że z pierwszych przedziałów wychodzą półprodukty, ale w praktyce półprodukty pojawiają się raczej w późniejszych etapach procesu, gdzie dochodzi do doczyszczania i dogęszczania miazgi czy powtórnej flotacji. Często też panuje przekonanie, że to męty są pierwszym efektem flotacji, a tak naprawdę męty to zawiesiny, które trafiają raczej do odpadów, szczególnie z ostatnich komór, gdzie nie ma już tego, co wartościowe. Jeszcze inna pomyłka to utożsamianie odpadu z produktem pierwszego przedziału – to już zupełnie nie to; odpady flotacyjne, często nazywane flotokoncentratem odpadów, są czymś, co zostaje po odzyskaniu wszystkiego, co się dało, i trafiają później na składowisko. Najważniejszy błąd myślowy, który prowadzi do takich nieporozumień, to traktowanie flotacji jako procesu, który tylko oczyszcza, a nie selektywnie wydziela cenne składniki. Tymczasem kluczową rolą pierwszego przedziału jest właśnie to, by skoncentrować i wydzielić najcenniejszą frakcję – koncentrat. Tak mówią podręczniki branżowe, normy technologiczne i wszelkie dobre praktyki stosowane w nowoczesnych zakładach. W sumie, jeżeli ktoś nie do końca rozumie, jak w praktyce wygląda przepływ materiału przez kolejne komory flotacyjne, łatwo mu się pogubić. Dlatego warto pamiętać: koncentraty z przodu, odpady z tyłu – taka jest prawidłowa logika procesu flotacji.