Magnetyt to naturalny minerał o wysokiej gęstości, który doskonale nadaje się jako obciążnik w tzw. cieczach ciężkich stosowanych przy wzbogacaniu węgli kamiennych. W praktyce chodzi o to, by oddzielić ziarna węgla od skały płonnej na zasadzie różnicy gęstości – ziarna węgla unoszą się, a ziarna skały opadają w cieczy ciężkiej. Magnetyt, dzięki swojej dużej masie właściwej (około 5 g/cm³) oraz odporności na ścieranie i chemiczną obojętność, zapewnia stabilność parametrów procesu. Co ciekawe, w zakładach przeróbczych recyrkuluje się magnetyt, by minimalizować koszty i straty materiałowe – to takie branżowe „dbanie o budżet”. Stosowanie magnetytu to nie tylko kwestia efektywności, ale też bezpieczeństwa – nie pyli, nie jest toksyczny, a dobrze przygotowana ciecz ciężka pozwala uzyskać koncentraty węgla o wysokiej czystości. Z mojego doświadczenia wynika, że nawet niewielkie odchylenia w jakości magnetytu wpływają na stabilność separacji, dlatego większość dobrych zakładów bardzo pilnuje parametrów tej frakcji. Technologia ta jest standardem w kopalniach na całym świecie, bo jest po prostu skuteczna. Dodatkowo, prawidłowo dobrany magnetyt pozwala na precyzyjne ustawianie parametrów gęstości cieczy, a to przekłada się na wielkość strat węgla w odpadach.
Wiele osób intuicyjnie zakłada, że skoro w procesach przeróbczych używa się różnych minerałów, np. kaolinu lub dolomitu, to mogą one służyć jako obciążniki cieczy ciężkiej. Jednak jest to błąd wynikający z nieznajomości podstawowych właściwości tych surowców i zasad procesu wzbogacania. Kaolin, choć powszechny w przemyśle ceramicznym i jako składnik materiałów ogniotrwałych, charakteryzuje się bardzo niską gęstością, przez co nie nadaje się do zwiększania ciężaru objętościowego cieczy rozdzielającej – po prostu nie byłby w stanie „przytłoczyć” skały płonnej. Podobnie jest z dolomitem – choć to minerał nieco cięższy, to wciąż nie osiąga parametrów wymaganych w profesjonalnych cieczach ciężkich. Chalkopiryt natomiast jest rudą miedzi i stosuje się go w zupełnie innych procesach, najczęściej flotacyjnych w górnictwie miedzi. Typowym błędem jest także mylenie procesu flotacji z separacją w cieczach ciężkich – w tym drugim przypadku liczy się precyzyjne ustawienie gęstości cieczy, a do tego potrzeba substancji o bardzo wysokiej masie właściwej, właśnie takich jak magnetyt. Branżowe standardy jasno wskazują na wykorzystanie magnetytu jako najlepszego kompromisu pomiędzy kosztem, efektywnością, możliwością recyrkulacji i bezpieczeństwem. Wybór innych minerałów prowadziłby do znacznych strat węgla w odpadach albo do niekontrolowanego zanieczyszczania koncentratów. Dobrze jest pamiętać, że w technologiach przeróbki stosuje się rozwiązania sprawdzone i zgodne z wymaganiami jakościowymi rynku – i tutaj magnetyt zdecydowanie góruje.