Kontrola zasolenia w wodach obiegowych to naprawdę istotny element utrzymania nie tylko efektywności procesów technologicznych, ale też dbałości o kondycję urządzeń i ochronę środowiska. W praktyce przemysłowej, zwłaszcza w zakładach przeróbki kopalin, woda obiegowa jest wykorzystywana wielokrotnie, więc jej parametry muszą być pod stałą obserwacją. Zasolenie, czyli zawartość rozpuszczonych soli, wpływa chociażby na możliwość korozji instalacji, sprawność flotacji czy zagęszczania. Z mojego doświadczenia – jeśli woda obiegowa jest zbyt zasolona, potrafią powstać osady na rurach i wymiennikach, a nawet uszkodzenia pomp. Moim zdaniem nie każdy zdaje sobie sprawę, że wysokie zasolenie potrafi też zakłócić pracę reagentów flotacyjnych albo powodować niezgodności ze standardami środowiskowymi, co kończy się problemami przy kontrolach. W normach branżowych często podaje się dopuszczalne wartości zasolenia, żeby przeciwdziałać takim awariom. Przykładowo, w Zakładach Wzbogacania Węgla regularnie pobiera się próbki i na bieżąco analizuje ten parametr. Utrzymanie zasolenia na odpowiednim poziomie to taka codzienna profilaktyka – trochę jak regularne wymienianie oleju w samochodzie, tylko tu chodzi o wodę i całą instalację. W skrócie: kontrola zasolenia to praktyka poparta doświadczeniem i solidnymi argumentami technicznymi.
W praktyce przemysłowej, zwłaszcza w szeroko rozumianych procesach przeróbki mechanicznej kopalin, czasami pojawia się przekonanie, że należy w wodzie obiegowej kontrolować takie parametry, jak zawartość siarki, tlenków azotu czy tlenku węgla. Takie podejście wynika często z mylenia specyfiki pomiarów środowiskowych dotyczących np. powietrza odlotowego lub gazów procesowych z wymaganiami dotyczącymi samego obiegu wodnego. Faktycznie, tlenki azotu (NOx) i tlenek węgla (CO) to typowe wskaźniki emisji gazów spalinowych, a nie parametrów wody. Z kolei zawartość siarki bada się zwykle w kontekście składu surowca lub produktów spalania, ale nie w samych wodach technologicznych. Typowym błędem jest przenoszenie doświadczeń z innych gałęzi przemysłu, np. energetycznego, gdzie monitoruje się te związki w spalinach, na tematykę obiegu wodnego. Tymczasem zasolenie w wodach obiegowych jest kluczowe, bo zbyt wysoka ilość rozpuszczonych soli mineralnych prowadzi do osadzania się kamienia, korozji elementów instalacji, a nawet zakłóceń w pracy reagentów flotacyjnych i procesów oczyszczania. Odpowiednia kontrola tego parametru gwarantuje zgodność ze standardami jakości oraz eliminuje ryzyko awarii technologicznych. Zawartość siarki, tlenków azotu i tlenku węgla w wodzie obiegowej praktycznie nie jest badana, bo nie stanowią one zagrożenia ani dla procesu, ani dla urządzeń w taki sposób, jak robi to wysokie zasolenie. W skrócie – skupienie się na tych parametrach to nieporozumienie wynikające ze złego rozpoznania zagadnienia branżowego.