Prawidłowo wybrano zestaw klas ziarnowych: 0–20, 20–40, 40–100 mm. To jest typowy przykład klasyfikacji mechanicznej na przesiewaczu dwupokładowym, gdzie każda pokładowa siatka oddziela materiał według określonego rozmiaru ziaren. Sito o oczku 20 mm zatrzymuje wszystko, co większe, więc pod nim znajdzie się frakcja najdrobniejsza: 0–20 mm. Sito o oczku 40 mm zatrzymuje już tylko większe ziarna, a więc pomiędzy 20 a 40 mm – to środkowa frakcja, która zostaje na pierwszym sicie, ale przechodzi przez drugie. Największe, powyżej 40 mm, spadają na ostatni pokład albo zostają na przesiewaczu – to właśnie frakcja 40–100 mm (przy założeniu, że nadawa miała do 100 mm). Takie rozdzielenie materiału jest bardzo praktyczne w zakładach przeróbczych, bo pozwala każdą klasę ziarnową skierować do innego etapu procesu, np. rozdrabniania, sortowania czy bezpośredniej sprzedaży. Z mojej perspektywy, bardzo ważne jest też, żeby zawsze pilnować gradacji oczek sit – nawet drobny błąd w interpretacji potrafi wywrócić całą klasyfikację. W praktyce przemysłowej dokładny dobór sit jest kluczowy dla efektywności procesu oraz minimalizacji strat materiału. Taka klasyfikacja to podstawa w zakładach produkcji kruszyw czy przygotowania wsadu do młynów. Tego typu zadania naprawdę uczą precyzji i logicznego myślenia, bo od poprawnego podziału zależy potem sprawność całej linii technologicznej.
W klasyfikacji mechanicznej na przesiewaczu dwupokładowym kluczową sprawą jest zrozumienie, jak materiał rozkłada się względem wymiarów oczek sit. Często myli się, że frakcje będą od zera do każdego z kolejnych oczek, stąd pojawiają się odpowiedzi w stylu 0–20, 0–40, 0–100 mm, ale to prowadzi do nakładania się zakresów i braku praktycznego sensu – bo wtedy nie wiemy, do której klasy wpadnie konkretny ziarno. Zdarza się też, że ktoś wybiera zakresy niezgodne z rozmiarem nadawy lub oczkami sit, np. 20–40, 20–100, 20–200 mm, co jest niezgodne z zasadami klasyfikacji – powinniśmy zawsze zaczynać od najmniejszej możliwej frakcji i kończyć na maksymalnej. Częsty błąd to również stosowanie zakresów wykraczających poza wielkość nadawy (np. 100–200 mm, gdy nadawa ma maksymalnie 100 mm), co w praktyce jest niemożliwe i świadczy o braku zrozumienia procesu przesiewania. Moim zdaniem warto zawsze rysować sobie schemat przesiewacza i zaznaczać, gdzie dokładnie ziarna o danych rozmiarach zostaną zatrzymane lub przepuszczone – to pomaga uniknąć takich typowych pomyłek. Co ważne, przesiewanie mechaniczne wymaga precyzji, by każda frakcja była rozdzielona bez nakładania i dublowania rozmiarów. Najlepiej stosować się do zasady, że frakcje powinny być następujące po sobie, np. 0–20, 20–40, 40–100 mm, bez nakładania się zakresów i bez przekraczania możliwości urządzenia. Z doświadczenia wiem, że takie błędy prowadzą do problemów w kolejnych etapach przeróbki, bo ziarna nie trafiają do odpowiednich maszyn i proces się rozjeżdża. Lepiej zawsze dwa razy sprawdzić logikę klasyfikacji, zanim podejmie się decyzję w praktyce.