Węgiel kamienny wzbogaca się najczęściej właśnie przy użyciu maszyn flotacyjnych, wzbogacalników DISA oraz osadzarek pulsacyjnych – to taki klasyk w polskich zakładach przeróbczych. Flotacja pozwala oddzielić najdrobniejsze cząstki skały płonnej od węgla za pomocą pęcherzyków powietrza i specjalnych odczynników. Na przykład, przy produkcji koncentratów flotacyjnych, istotne jest właśnie to precyzyjne oddzielanie cząstek o różnej hydrofobowości. Osadzarki pulsacyjne świetnie sprawdzają się do rozdzielania grubszego ziarna, bo wykorzystują różnice w gęstości ziaren. Z kolei wzbogacalniki DISA, choć może czasem wydają się przestarzałe, są bardzo wydajne przy średnich klasach uziarnienia. W praktyce, dobiera się komplet urządzeń do parametrów surowca i wymaganej jakości produktu – to podstawa nowoczesnej przeróbki mechanicznej, zgodnie z zaleceniami m.in. Polskiej Normy PN-G-04502:2014 oraz dobrych praktyk Głównego Instytutu Górnictwa. Wielu operatorów węgla kamiennego bazuje na zestawie: osadzarka na grube, wzbogacalnik na średnie frakcje, flotacja na drobne. Tak jest najwydajniej i wychodzi najlepiej jakościowo. Z mojego doświadczenia wynika, że znajomość typowych schematów wzbogacania przekłada się potem na realną skuteczność pracy w zakładzie.
Często można się pomylić, bo węgiel kamienny jest dość podobny pod względem procesów do innych kopalin, a urządzenia takie jak separatory magnetyczne czy elektryczne wydają się uniwersalne. Tymczasem te maszyny stosuje się głównie tam, gdzie występują domieszki metali lub minerałów o wyraźnie innych właściwościach magnetycznych lub przewodzących – na przykład przy przeróbce rud żelaza albo minerałów ciężkich. W przypadku węgla kamiennego główną trudnością jest oddzielenie ziaren skały płonnej od samego węgla, które mają bardzo zbliżone parametry magnetyczne i elektryczne, więc separacja na tej zasadzie jest zupełnie nieefektywna. Maszyny flotacyjne są oczywiście niezbędne, ale kluczowe jest, żeby połączyć je z urządzeniami mechanicznymi dedykowanymi do rozdziału na podstawie gęstości – właśnie osadzarkami pulsacyjnymi i wzbogacalnikami DISA. To wynika bezpośrednio z charakterystyki samego surowca i frakcji, które chcemy pozyskać. Często łączy się różne technologie, ale bez sensownego uzasadnienia, wybór separacji magnetycznej czy elektrycznej prowadzi tylko do niepotrzebnych strat energii i kosztów. Typowym błędem jest też myślenie, że skoro coś działa w innych branżach, to sprawdzi się przy węglu – ale specyfika węgla wymaga właśnie tych trzech rozwiązań technologicznych. Z mojego punktu widzenia dobrze wiedzieć, że każde urządzenie ma swoje miejsce i zastosowanie – i nie da się wszystkiego wrzucić do jednego worka.