Wzbogacanie węgla kamiennego to kluczowy etap w przygotowaniu tego surowca do dalszego wykorzystania, zarówno energetycznego, jak i koksowniczego. Prawidłowa odpowiedź wskazuje trzy główne grupy urządzeń: maszyny flotacyjne, wzbogacalniki DISA i osadzarki pulsacyjne. W praktyce to właśnie one najczęściej spotykane są w zakładach przeróbczych, bo zapewniają wysoką skuteczność rozdziału ziaren węgla od skały płonnej. Flotacja wykorzystywana jest do frakcji drobnoziarnistych, takich jak muły, gdzie dzięki zastosowaniu odczynników zbierających i pianotwórczych uzyskuje się koncentrat o podwyższonej zawartości węgla. Z mojego doświadczenia, w nowoczesnych zakładach flotacja jest praktycznie nieodzowna, bo pozwala odzyskać nawet bardzo drobne ziarna, które bez niej byłyby tracone. Wzbogacalniki DISA to urządzenia do wzbogacania w klasycznym zakresie ziarnowym, szczególnie efektywne dla ziaren średnich. Działają na zasadzie rozdziału hydraulicznego, dzięki czemu uzyskuje się stabilność procesu oraz wysoką czystość produktów. Osadzarki pulsacyjne natomiast świetnie radzą sobie z grubszymi frakcjami – tam, gdzie grawitacja i pulsujące ruchy wody oddzielają bryłki węgla od skały. Tak naprawdę, większość zakładów korzysta z kombinacji tych metod, żeby uzyskać najlepsze wyniki. To podejście jest zgodne z normami branżowymi i wieloletnimi obserwacjami eksploatacyjnymi. Warto pamiętać, że inne urządzenia, jak separatory magnetyczne czy elektryczne, mają zupełnie inne zastosowanie i nie sprawdzają się przy wzbogacaniu węgla kamiennego – po prostu nie jest to ich świat. Taka wiedza przydaje się nie tylko w testach, ale też przy realnej pracy na kopalni czy w zakładzie przeróbczym.
Wzbogacanie węgla kamiennego to proces o specyficznych wymaganiach technologicznych i nie każda metoda czy urządzenie tu się sprawdzi. Często spotyka się przekonanie, że separatory magnetyczne lub elektryczne mogą mieć zastosowanie do wzbogacania węgla, ale to typowy błąd wynikający z mieszania różnych technologii przeróbki. Separatory magnetyczne stosowane są przede wszystkim tam, gdzie chodzi o rozdział minerałów o odmiennych właściwościach magnetycznych – na przykład do usuwania żelaza lub innych metali z rudy. Węgiel kamienny i skała płonna nie wykazują znaczących różnic w podatności magnetycznej, więc taka metoda po prostu nie daje efektów. Podobnie z separatorami elektrycznymi – one działają na zasadzie różnic w przewodnictwie elektrycznym, a to nie jest cecha, która mogłaby sensownie rozdzielić węgiel od skały w typowym urobku kopalnianym. Wzbogacalniki DISA można spotkać w odpowiedziach błędnych razem z separatorami elektrycznymi, co może wynikać z mylnego założenia, że im więcej zaawansowanych maszyn tym lepiej – a prawda jest taka, że liczy się dopasowanie technologii do konkretnego typu uziarnienia i właściwości surowca. Dla węgla najbardziej efektywne są metody bazujące na różnicach gęstości i własnościach powierzchniowych, czyli właśnie osadzarki pulsacyjne, flotacja i wzbogacalniki. Moim zdaniem warto zawsze pamiętać o praktyce i wymaganiach produkcyjnych – dobieranie metody bez zrozumienia fizyki procesu prowadzi do błędów, które mogą skutkować obniżeniem jakości koncentratu i stratami ekonomicznymi. Podstawą jest tu znajomość technologii przeróbki mechanicznej kopalin, bo każda z maszyn ma swoją ściśle określoną rolę w procesie i nie wszystko da się zastąpić uniwersalnym urządzeniem. Warto zatem nie sugerować się samą nazwą czy skojarzeniem z nowoczesnością, tylko zawsze patrzeć na rzeczywistą zasadę działania i efektywność dla danego surowca.