Zagrożenie wybuchem pyłu węglowego podczas prowadzenia procesu przeróbki może wystąpić
Zagrożenie wybuchem pyłu węglowego podczas procesu przeróbki faktycznie najczęściej pojawia się na przesypach. To takie miejsca, gdzie materiał jest przerzucany z jednego urządzenia transportującego na drugie – na przykład z taśmy na taśmę czy z podajnika na przenośnik. Moim zdaniem to jedne z najbardziej „podstępnych” punktów całej instalacji, bo właśnie tam powstaje najwięcej pyłu, szczególnie jeśli węgiel jest suchy i drobnoziarnisty. W praktyce te drobinki mają dużą powierzchnię kontaktu z powietrzem – i to powoduje, że w obecności odpowiedniej ilości tlenu oraz źródła zapłonu, nawet niewielkie ilości pyłu mogą spowodować wybuch. W polskich normach dotyczących BHP w górnictwie oraz przeróbce mechanicznej kopalin przesypy są wręcz wymieniane jako miejsca wymagające szczególnej uwagi. Często stosuje się tam zabudowy pyłochronne albo systemy odpylające, żeby minimalizować ryzyko, a także regularnie się je czyści. Z mojego doświadczenia wynika, że to właśnie dobre praktyki dotyczące utrzymania czystości i odpowiedniej wentylacji przesypów robią największą różnicę w bezpieczeństwie pracy. Niektóre kopalnie montują dodatkowe czujniki wykrywające stężenie pyłu w powietrzu właśnie w tych miejscach. Warto pamiętać, że samo zastosowanie wodnego zraszania czy regularne sprzątanie pod przesypami potrafi solidnie ograniczyć ryzyko. Przesypy to takie „wąskie gardła” z punktu widzenia bezpieczeństwa i nie wolno ich lekceważyć.
Wiele osób myśli, że zagrożenie wybuchem pyłu węglowego czyha wszędzie tam, gdzie przerabia się węgiel, ale to nie do końca tak. W osadniku, osadzarce czy hydrocyklonie węgiel występuje zazwyczaj w formie zawiesiny wodnej. Tam pył praktycznie nie unosi się w powietrzu, bo jest zmieszany z wodą – a właśnie obecność pyłu zawieszonego w powietrzu i odpowiednich warunków wentylacyjnych sprawia, że może dojść do wybuchu pyłu. Typowym błędem jest zakładanie, że jeśli w danym urządzeniu używany jest węgiel, to automatycznie pojawia się ryzyko wybuchu pyłu. W rzeczywistości jednak zagrożenie to dotyczy głównie procesów suchych, gdzie pył ma okazję unosić się w powietrzu. W osadniku czy osadzarce, nawet jeśli pojawi się jakaś ilość drobnego węgla, to natychmiast opada on do wody i nie ma odpowiednich warunków do powstania atmosfery wybuchowej. Hydrocyklony z kolei pracują przy bardzo wysokim udziale cieczy, więc pył węglowy nie ma możliwości przedostania się do powietrza. Moim zdaniem takie błędne rozumowanie wynika często z braku praktycznego doświadczenia – w teorii wszystko wydaje się równie niebezpieczne, ale w praktyce najwięcej ryzyka jest właśnie tam, gdzie materiał jest suchy, rozdrabniany lub przesypywany, czyli np. na przesypach. Warto więc pamiętać, że kluczową rolę odgrywa tu stan fizyczny materiału – i to, czy pył ma szansę być zawieszony w powietrzu. W mokrych procesach przeróbczych wybuch pyłu praktycznie nie występuje, co potwierdzają zresztą polskie przepisy BHP i praktyka zakładowa.