Rozpuszczanie absolutnie nie zalicza się do metod rozdrabniania mechanicznego, co jest dość jasne, gdy popatrzymy na istotę tych procesów. W praktyce rozdrabnianie mechaniczne polega na fizycznym zmniejszaniu wymiarów ziaren materiału – czy to przez miażdżenie, zgniatanie, ścieranie, czy uderzanie. Stosuje się tutaj różnego typu maszyny, jak kruszarki szczękowe, walcowe czy młyny kulowe, które działają na zasadzie bardzo konkretnych sił mechanicznych. Rozpuszczanie natomiast to proces chemiczny, w którym substancja przechodzi do roztworu pod wpływem cieczy – najczęściej stosowany przy separacji chemicznej, a nie przy mechanicznym rozdrabnianiu. Przykładowo, w przeróbce rud miedzi czasem rozpuszcza się wybrane składniki, ale nie jest to redukcja wielkości ziarna w sensie mechanicznym. Odpowiednie rozróżnianie tych pojęć jest bardzo ważne w praktyce zakładu przeróbczego – bo od wyboru metody zależy nie tylko wydajność, ale i efektywność całego procesu. Z mojego doświadczenia wynika, że ci, którzy od razu łapią różnicę między rozdrabnianiem mechanicznym a rozpuszczaniem, dużo szybciej odnajdują się w pracy na liniach technologicznych. Warto pamiętać, że do rozdrabniania mechanicznego nie zalicza się żadnych procesów przebiegających bez udziału sił fizycznych – to taka branżowa podstawa, którą dobrze mieć opanowaną.
Wiele osób myli pojęcia związane z rozdrabnianiem mechanicznym, szczególnie gdy pojawiają się takie terminy jak miażdżenie, zgniatanie czy ściskanie. W rzeczywistości są to klasyczne przykłady działań opartych na sile fizycznej, które prowadzą do zmniejszenia rozmiarów ziaren materiału. Miażdżenie polega na rozdzielaniu materiału pod wpływem nacisku – typowo w kruszarkach szczękowych lub walcowych. Zgniatanie i ściskanie, choć bywają traktowane zamiennie, to jednak w technologii dotyczą trochę różnych mechanizmów – pierwsze polega na spłaszczaniu ziaren, drugie na ściskaniu ich na niewielkiej przestrzeni między powierzchniami roboczymi. Wszystkie te procesy są podstawą wydajnej pracy zakładów przeróbczych, szczególnie jeśli chodzi o przygotowanie materiału do kolejnych etapów, jak wzbogacanie czy przesiewanie. Najczęściej mylnie wyklucza się te metody, bo kojarzą się one z prostymi czynnościami, a nie z „zaawansowaną” technologią, ale to właśnie one gwarantują skuteczność całego procesu. Typowym błędem jest też traktowanie rozpuszczania jako jednej z metod mechanicznego rozdrabniania, a to zupełnie inna bajka – proces chemiczny, wykorzystujący reakcje zachodzące w roztworach. Moim zdaniem kluczowe jest, by odróżniać działanie mechaniczne od chemicznego – to pozwala uniknąć kosztownych pomyłek na produkcji i lepiej zrozumieć, jak działa zakład przeróbczy. W praktyce, zawsze kiedy pojawiają się dylematy wokół tego typu pytań, warto wrócić do podstaw i przypomnieć sobie, jak działa konkretna maszyna i co jest jej celem. Ostatecznie, rozdrabnianie mechaniczne to domena sił fizycznych, a nie chemicznych reakcji.