Właściwy wybór dotyczy miejsc, gdzie stężenie metanu nie przekracza 1,5%. To bardzo ważna granica, bo według przepisów branżowych i praktyki górniczej, poziom metanu poniżej 1,5% nie stwarza warunków sprzyjających powstaniu atmosfery wybuchowej, nawet jeśli w otoczeniu znajduje się pył węglowy. Takie miejsca uznaje się więc za niezagrożone wybuchem pyłu węglowego, co znacznie ułatwia organizację pracy, planowanie robót strzałowych i wybór środków ochrony. Często w praktyce, właśnie te wartości są regularnie mierzone przez służby BHP — wystarczy, że detektory pokażą wyższy wynik, a wszystkie prace są wstrzymywane albo prowadzone z dodatkowymi zabezpieczeniami. Moim zdaniem, każdy kto chce pracować w przemyśle górniczym czy przeróbczym, musi mieć tę wartość zakodowaną w głowie, bo to podstawa bezpieczeństwa: poniżej 1,5% metanu mamy względny spokój pod względem wybuchu pyłu węglowego, a powyżej — zaczyna się prawdziwe zagrożenie, więc wdraża się wtedy specjalne procedury. To naprawdę nie jest tylko suchy przepis, ale rzecz sprawdzająca się w codziennej praktyce na kopalni. Dobrze to zapamiętać i od razu kojarzyć z odpowiednimi normami bezpieczeństwa.
Błędne odpowiedzi wynikają najczęściej z mylenia różnych rodzajów zagrożeń i niewłaściwego rozumienia warunków prowadzenia prac w otoczeniu pyłu węglowego. Miejsca przechowywania zbiorników węgla oraz składowania materiałów wybuchowych mogą wydawać się bezpieczne, bo nie prowadzi się tam bezpośrednio robót górniczych czy strzałowych, ale to pozory. W takich lokalizacjach często występuje znaczna ilość pyłu węglowego unoszącego się w powietrzu, a wystarczy nawet niewielkie źródło zapłonu, by doszło do katastrofy. Wielu myśli, że jak coś tylko leży, to nie grozi wybuchem, ale w praktyce te miejsca mogą być dużo bardziej niebezpieczne niż się wydaje — zwłaszcza w zamkniętych przestrzeniach. Z kolei miejsca wykonywania robót strzałowych w wyrobiskach zagrożonych wybuchem pyłu są z definicji obszarami wysokiego ryzyka. Tam obowiązują najbardziej restrykcyjne procedury, a każdy błąd może skończyć się tragicznie. Często spotykam się z przekonaniem, że skoro stosuje się zabezpieczenia, to miejsce przestaje być zagrożone — to błąd logiczny. Zagrożenie istnieje zawsze tam, gdzie obecny jest pył i potencjalne źródło zapłonu. Największy błąd to jednak nieodróżnianie zagrożenia wybuchem metanu od zagrożenia wybuchem pyłu węglowego — oba zjawiska są inne, choć powiązane. W praktyce to właśnie precyzyjne pomiary stężeń gazów i właściwa ocena sytuacji decydują o bezpieczeństwie, a nie samo miejsce czy rodzaj wykonywanych prac. Trzeba umieć patrzeć szerzej i nie sugerować się tylko nazwą stanowiska czy domniemanym brakiem zagrożenia.