Ochronniki słuchu to jedno z podstawowych narzędzi ochrony indywidualnej w zakładach przeróbczych, gdzie poziom hałasu często przekracza dopuszczalne normy. Nie da się ukryć, że w miejscach o dużym natężeniu dźwięków, takich jak hale z taśmociągami, przesiewaczami czy kruszarkami, uszkodzenie słuchu to bardzo realne zagrożenie. Stosowanie ochronników – nauszników lub wkładek przeciwhałasowych – wynika bezpośrednio z przepisów BHP, np. Rozporządzenia Ministra Gospodarki w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy przy przeróbce mechanicznej kopalin. Pracodawca ma obowiązek zapewnić takie środki, gdy poziom hałasu przekracza 85 dB. Moim zdaniem, ochrona słuchu to nie jest coś, co można lekceważyć, bo konsekwencje są często nieodwracalne. W praktyce wiele osób nie przykłada do tego większej wagi, a przecież nawet krótkotrwała ekspozycja na intensywny hałas prowadzi do trwałych uszkodzeń. Warto dodać, że porządne ochotniki słuchu muszą być dobrze dobrane do warunków i regularnie kontrolowane. Czasem widuję ludzi zakładających byle jakie zatyczki – to nie zawsze wystarcza. O wiele lepszą praktyką jest stosowanie nauszników aktywnych, szczególnie jeśli często musimy komunikować się z innymi pracownikami. Branża wypracowała na przestrzeni lat sporo rozwiązań, ale podstawa to po prostu używanie ich zawsze wtedy, gdy wymaga tego sytuacja. To naprawdę ma sens.
Wielu osobom maski przeciwpyłowe, ochronne czy kaski ochronne kojarzą się z bezpieczeństwem w zakładzie przemysłowym, jednak warto dobrze rozumieć, przed czym one tak naprawdę chronią. Maski przeciwpyłowe służą głównie do ochrony układu oddechowego przed wdychaniem pyłów, co jest rzeczywiście bardzo ważne przy pracy z kruszywami lub podczas przesypywania materiałów sypkich, ale nie mają żadnego wpływu na poziom hałasu docierający do ucha pracownika. Podobnie maski ochronne – nawet jeśli są szczelne czy specjalistyczne, nigdy nie zabezpieczają przed zagrożeniami akustycznymi. Kaski ochronne natomiast to podstawa ochrony głowy przed uderzeniami lub spadającymi przedmiotami – ich zadaniem nie jest tłumienie hałasu. Niestety czasem można się spotkać z błędnym myśleniem, że kask lekko „wycisza” dźwięki – to mit, bo typowy kask nie posiada żadnych właściwości tłumiących na poziomie wymaganym przez normy BHP. Typowym błędem jest mylenie ogólnej ochrony indywidualnej z ochroną przed określonymi czynnikami szkodliwymi. W praktyce jedynym skutecznym sposobem minimalizowania ryzyka utraty słuchu są atestowane ochronniki słuchu. Nawet najlepsza maska przeciwpyłowa czy najnowocześniejszy kask nie zastąpią nauszników czy wkładek przeciwhałasowych. Bardzo ważne jest, by rozróżniać rodzaje zagrożeń i odpowiednio dobierać środki ochrony indywidualnej zgodnie z instrukcjami stanowiskowymi oraz wymaganiami prawa. Wynika to zresztą nie tylko ze zdrowego rozsądku, ale i z obowiązujących norm (np. PN-EN 352 dotycząca ochronników słuchu), które jasno określają przeznaczenie poszczególnych środków ochronnych.