Metanomierze to absolutna podstawa, jeśli chodzi o pomiar stężenia metanu (CH₄) w powietrzu, szczególnie w górnictwie czy podczas prac w przestrzeniach zamkniętych. Bez nich nie ma mowy o pracy w kopalni, bo zagrożenie wybuchem metanu jest tam codziennością. Z mojego doświadczenia wynika, że większość ekip ratowniczych i pracowników technicznych nie rusza się bez takiego urządzenia w kieszeni – nierzadko mają nawet kilka na zmianę. Metanomierze działają na zasadzie wykrywania zawartości metanu w mieszaninie powietrza, reagując już przy bardzo niskich poziomach, co pozwala na wczesne ostrzeganie przed niebezpieczeństwem. Ich stosowanie wynika też z regulacji BHP i przepisów krajowych oraz norm międzynarodowych, które jasno mówią, jakie urządzenia są wymagane w poszczególnych warunkach pracy. Przykładowo w kopalniach węgla kamiennego metanomierz musi być zawsze sprawny i skalibrowany, a obsługa powinna być przeszkolona w interpretacji wyników. Taka praktyka pozwala zapobiegać tragediom, bo czasem sekundy mają znaczenie. Szczerze mówiąc, trudno sobie wyobrazić bezpieczeństwo pracy bez regularnego monitorowania CH₄, szczególnie w miejscach, gdzie naturalnie występuje metan. To nie jest tylko teoria czy wymóg papierowy – w praktyce dobry metanomierz ratuje życie i mienie.
Na pierwszy rzut oka można pomylić różne przyrządy pomiarowe, bo przecież i anemometr, i tlenomierz, i balometr kojarzą się z pomiarami w powietrzu czy w instalacjach wentylacyjnych. Jednak każde z tych urządzeń ma zupełnie inne zastosowanie. Anemometry służą do pomiaru prędkości przepływu powietrza – można je spotkać przy wentylacji w kopalniach czy podczas kontroli przepływu powietrza w tunelach. Tlenomierze z kolei są używane do określania stężenia tlenu w mieszaninie gazowej, co jest ważne, gdy obawiamy się niedotlenienia albo zbyt dużego stężenia tlenu, które też bywa niebezpieczne. Balometry natomiast badają wydajność wentylacji, mierząc ilość powietrza przepływającego przez kratki wentylacyjne, ale nie mają nic wspólnego z wykrywaniem gazów palnych czy toksycznych. Błąd polega często na tym, że skupiamy się na ogólnym pojęciu „pomiaru w powietrzu” i nie analizujemy szczegółowo, jaką rolę spełnia każdy przyrząd. W praktyce, aby mierzyć stężenie metanu – który jest gazem szczególnie groźnym ze względu na wybuchowość – musimy zastosować urządzenie dedykowane właśnie temu celowi, czyli metanomierz. Z doświadczenia wiem, że na szkoleniach BHP często podkreśla się, by nie mylić tych urządzeń, bo zła interpretacja może prowadzić do tragedii. Warto zapamiętać, że tylko metanomierz posiada czujniki i układy pomiarowe przeznaczone wyłącznie do detekcji CH₄, a inne przyrządy, nawet najlepsze jakościowo, po prostu tego gazu nie wychwycą. To nie jest kwestia lepszej czy gorszej technologii, tylko zupełnie innej konstrukcji i przeznaczenia.