Odpowiedź uwzględniająca podmuch świeżego powietrza i czynnik termiczny jest zdecydowanie najbardziej trafna w kontekście zagrożenia wybuchem pyłu węglowego. W praktyce górniczej oraz w przemyśle przeróbczym bardzo często podkreśla się, jak istotne są warunki przewiewu oraz możliwość dostarczenia energii zapłonowej do zawiesiny pyłu. Wystarczy, że drobno rozproszony pył węglowy zostanie poderwany do atmosfery (na przykład przez nagły przeciąg, ruch maszyn lub otwarcie tam powietrza), a równocześnie pojawi się źródło ciepła – to już praktycznie gotowy scenariusz wybuchu. W dokumentacji BHP oraz wytycznych branżowych, jak choćby normy PN-G-11010, jasno określono rolę tlenu, mieszania atmosfery i obecności czynnika cieplnego, np. iskry lub gorącej powierzchni. Dlatego tak ważne jest, by minimalizować unoszenie pyłu i kontrolować potencjalne źródła zapłonu. W praktyce stosuje się nawilżanie, osłony przeciwwybuchowe czy specjalne procedury wentylacyjne. Moim zdaniem, nie da się przecenić tej wiedzy, bo w realiach kopalnianych nawet niewielkie zaniedbanie w tym zakresie może mieć tragiczne skutki. Przykładem mogą być incydenty z przeszłości, gdzie nagłe otwarcie tamy powietrznej uruchamiało chmurę pyłu i prowadziło do serii wtórnych wybuchów – wszystko przez zgranie obecności świeżego powietrza i zapłonu.
Wielu osobom wydaje się, że czynniki takie jak wysoka wilgotność czy duże stężenie azotu mogą przyczynić się do wybuchu pyłu węglowego, jednak w rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie. Wilgoć działa tutaj raczej hamująco, bo powoduje zbrylanie pyłu i ogranicza jego unoszenie się w powietrzu – z mojego doświadczenia wynika, że nawet niewielkie zraszanie skutecznie niweluje ryzyko eksplozji. Azot zaś, będąc gazem obojętnym, nie bierze udziału w procesie spalania i wręcz ogranicza dostęp tlenu, hamując możliwość wybuchu. Niektórzy mogą mylić wysoki poziom tlenu jako jedyny kluczowy czynnik, ale sama obecność tlenu bez odpowiedniego rozpylenia pyłu i bez źródła zapłonu nie daje wybuchu. Często także pojawia się przekonanie, że obłok wodny mógłby być niebezpieczny, jednak w praktyce obłoki wodne są jednym ze standardowych zabezpieczeń stosowanych w górnictwie do tłumienia potencjalnych wybuchów właśnie poprzez zwilżenie pyłu. Typowym błędem jest także utożsamianie wszystkich czynników środowiskowych jako potencjalnie wybuchowych, bez zrozumienia procesu pyłowego. Najważniejsze w tym zagadnieniu jest, by wiedzieć, że wybuch pyłu węglowego wymaga trzech elementów: palnego pyłu zawieszonego w powietrzu, czynnika utleniającego (czyli tlenu, ale nie za dużo i nie za mało) oraz źródła zapłonu – np. iskry lub ciepła. Samo podmuchnięcie świeżego powietrza może wzniecić pył, a jeśli pojawi się jeszcze energia cieplna, to gotowy przepis na eksplozję. Dlatego tak ważne jest, by stosować praktyki ograniczające unoszenie pyłu i minimalizować możliwości pojawienia się iskier lub gorących powierzchni. Bez tej świadomości łatwo popełnić ryzykowny błąd w zakładzie przeróbczym czy kopalni.