Flokulanty to specjalne odczynniki chemiczne, które powodują łączenie się drobnych cząstek mineralnych w większe agregaty, nazywane flokulami. Dzięki temu procesowi, znanemu jako flokulacja, małe ziarna, które normalnie bardzo długo opadałyby w zawiesinie wodnej, zaczynają szybciej sedymentować. W praktyce przeróbki kopalin wykorzystuje się flokulanty głównie w procesach zagęszczania i klarowania zawiesin po flotacji lub płukaniu rud. Takie działanie umożliwia sprawniejsze oddzielanie fazy stałej od cieczy, co znacząco poprawia efektywność pracy osadników i zmniejsza zużycie wody technologicznej. Często stosowane są tu polimery akrylamidowe, czasem modyfikowane pod konkretne potrzeby zakładu – to już taki standard branżowy. Z mojego doświadczenia wynika, że dobór odpowiedniego flokulanta i jego dawki to nie jest zawsze prosta sprawa – czasami trzeba trochę poeksperymentować w stacji pilotowej, bo zbyt mała dawka jest nieskuteczna, a zbyt duża powoduje nawet pogorszenie sedymentacji. Warto też pamiętać, że w dobrze prowadzonym procesie przeróbki dba się o minimalizację zużycia tych środków, bo każda chemia to nie tylko koszt, ale i wpływ na wodę recyrkulowaną oraz środowisko. Flokulant to więc jeden z najważniejszych odczynników, jeśli myślimy o szybkim i efektywnym opadaniu drobnych cząstek mineralnych w zawiesinie.
Wybierając odczynnik taki jak spieniacz, kolektor czy zbieracz, łatwo popełnić błąd polegający na myleniu funkcji poszczególnych środków chemicznych używanych w procesach przeróbczych. Spieniacz, jak sama nazwa wskazuje, odpowiada za tworzenie stabilnej piany podczas flotacji – jego zadaniem jest zmniejszenie napięcia powierzchniowego cieczy, żeby ułatwić unoszenie się pęcherzyków powietrza, a tym samym wynoszenie na powierzchnię związków mineralnych połączonych z kolektorem. Jednak spieniacz nie wpływa na szybkość opadania drobnych ziaren mineralnych, a wręcz przeciwnie – utrudnia ich sedymentację, bo części z nich zostają w pianie. Kolektor z kolei to odczynnik, który przyczepia się do powierzchni wybranych ziaren i nadaje im hydrofobowość – chodzi w nim głównie o selektywną flotację, a nie sedymentację. Nazwa „zbieracz” jest w zasadzie polskim odpowiednikiem kolektora i pełni dokładnie tę samą funkcję w flotacji – nie ma zastosowania w przyspieszaniu osiadania drobnych cząstek w zawiesinie. Moim zdaniem często mylimy flokulację z flotacją, szczególnie jeśli nie mamy jeszcze dużego doświadczenia w praktyce przeróbki. Kluczowa różnica jest taka, że flokulant pozwala z drobnych, długo opadających cząstek zrobić większe skupiska (flokule), które już łatwo oddzielić grawitacyjnie w zagęszczaczu czy osadniku, podczas gdy kolektory i spieniacze są „bohaterami” flotacji. Brak rozróżnienia tych procesów prowadzi do błędnych decyzji technologicznych, a w konsekwencji do problemów z oczyszczaniem wody technologicznej czy strat materiału cennego. W branży zawsze zwraca się uwagę na właściwy dobór odczynników, bo ich niewłaściwe zastosowanie przekłada się bezpośrednio na wydajność i jakość produktu finalnego.