Czujnik poślizgu to taki trochę strażnik bezpiecznej pracy przenośnika taśmowego. W praktyce przemysłowej zawsze stawia się na kontrolę zagrożeń – i właśnie czujnik poślizgu pomaga wykrywać sytuacje, kiedy taśma i bęben nie idą równo, czyli po prostu dochodzi do poślizgu. To bardzo ważne, bo poślizg może prowadzić do nadmiernego zużycia taśmy, przegrzewania, a nawet zerwania lub pożaru – a to już naprawdę poważny problem w każdym zakładzie. Moim zdaniem, dzisiaj, gdy coraz więcej mówi się o automatyzacji i zabezpieczeniach, bez tego typu czujników praca przenośników to trochę proszenie się o kłopoty. Czujniki poślizgu najczęściej montuje się przy bębnach napędowych i dzięki nim można w porę wyłączyć urządzenie, zanim wydarzy się coś złego. To jest zgodne z normami branżowymi dotyczącymi BHP i minimalizowania ryzyka w eksploatacji maszyn transportowych. Przykładowo, w wielu kopalniach węgla czy kruszyw czujnik poślizgu jest obowiązkowym elementem systemu zabezpieczeń. I w sumie trudno sobie wyobrazić nowoczesny przenośnik bez takiego rozwiązania – to trochę jak jazda samochodem bez sprawnych hamulców. Poza tym, czujnik poślizgu daje realny wpływ na wydłużenie czasu eksploatacji taśmy i całego przenośnika, bo pozwala działać zanim dojdzie do awarii.
Wybierając inne odpowiedzi niż czujnik poślizgu, łatwo przeoczyć, w jakim kierunku zmierza współczesna technika zabezpieczeń w transporcie taśmowym. Pierścień biegowy walczaka czy ruszt górnego pokładu to elementy konstrukcyjne, które mają znaczenie, ale nie są kluczowe w kontekście zabezpieczenia prawidłowego ruchu i pracy przenośnika na co dzień. Owszem, pierścień biegowy stabilizuje ruch bębna, a ruszt podtrzymuje taśmę, jednak ich brak nie spowoduje od razu poważnego zagrożenia – raczej wpłynie na komfort czy równomierność pracy. Puszka nadawcza natomiast nie ma nawet powiązania z eksploatacją przenośników taśmowych; to już zupełnie inny obszar techniki. Częsty błąd polega na tym, że skupiamy się na fizycznych elementach mechanicznych, zamiast zwrócić uwagę na te, które realnie kontrolują i monitorują bezpieczną pracę urządzenia. W branży przeróbki kopalin standardem jest stosowanie automatyki zabezpieczającej, gdzie czujniki poślizgu są jednym z podstawowych elementów sygnalizujących odchylenia od prawidłowej pracy. Ich brak lub zlekceważenie często prowadzi do poważnych awarii – z mojego doświadczenia wynika, że ignorowanie zabezpieczeń kończy się kosztownymi przestojami i naprawami. Dobre praktyki nakazują, żeby zawsze wybierać rozwiązania zwiększające bezpieczeństwo i kontrolę, nawet jeśli nie są one tak "widoczne" jak niektóre części mechaniczne. Warto więc położyć nacisk na te aspekty, które chronią sprzęt i ludzi i bezpośrednio wpływają na ciągłość pracy w zakładzie.