Flotacja selektywna to jedna z kluczowych metod wzbogacania rud metali nieżelaznych, a szczególnie dobrze sprawdza się właśnie przy rozdziale rudy cynku i ołowiu. W praktyce polega to na tym, że do pulpy zawierającej obie rudy dodaje się odpowiednie odczynniki flotacyjne, które powodują selektywne przyłączanie się pęcherzyków powietrza tylko do określonych minerałów. Na przykład galena (PbS) i sfaleryt (ZnS) mają różne właściwości powierzchniowe, dlatego można dobierać kolektor i regulator tak, aby najpierw wypływała galena, a sfaleryt pozostawał, lub na odwrót. Tego typu proces jest standardem w zakładach przeróbczych na całym świecie, bo pozwala uzyskać bardzo wysoką czystość koncentratów. Moim zdaniem to taka „sztuka oddzielania”, która wymaga dużej wiedzy praktycznej i chemicznej. W flotacji cynkowo-ołowiowej często wykorzystuje się np. siarczan cynku jako regulator, ksantogeniany jako kolektory czy pine oil jako spieniacz. Dzięki temu można precyzyjnie sterować tym, co trafia do koncentratu cynkowego, a co do ołowiowego. Warto też pamiętać, że flotacja selektywna jest dużo bardziej efektywna i mniej energochłonna niż klasyczne metody mechaniczne rozdziału, jak np. przesiewanie czy segregacja grawitacyjna. To jest naprawdę standard branżowy i nie wyobrażam sobie nowoczesnej przeróbki rud siarczkowych bez tej technologii.
Często pojawia się przekonanie, że flotacja selektywna może być stosowana do rozdzielania przeróżnych typów materiałów, zwłaszcza takich jak węgiel brunatny i drzewny, sól potasowa i magnezowa czy piasek płukany i muł. Jednak w praktyce przemysłowej jest zupełnie inaczej. Flotacja selektywna to proces oparty na różnicach chemicznych i fizycznych właściwości powierzchniowych minerałów, głównie wykorzystywany w wzbogacaniu rud metali nieżelaznych. W przypadku węgla brunatnego i drzewnego nie ma sensu stosować flotacji selektywnej, bo materiały te mają zbliżone właściwości hydrofobowe i hydrofilowe, a ich rozdział prowadzi się innymi metodami, np. sitowaniem lub separacją ręczną. Z kolei piasek płukany i muł rozdziela się głównie grawitacyjnie, przez sedymentację lub klasyfikację hydrauliczną – flotacja nie jest tu ani ekonomiczna, ani skuteczna. Sól potasowa i magnezowa to jeszcze inny przypadek – tu nawet nie chodzi o minerały typowe dla flotacji siarczkowej, a ich rozdział najczęściej odbywa się przez rozpuszczalność w wodzie lub krystalizację. Typowym błędem jest mylenie rozdziału na podstawie wielkości cząstek lub gęstości z rozdziałem flotacyjnym, który opiera się na selektywnym przyłączaniu się cząstek do pęcherzyków powietrza po uprzedniej modyfikacji chemicznej powierzchni. Takie nieporozumienia mogą wynikać z braku doświadczenia w pracy z flotacją lub z uproszczonego spojrzenia na procesy przeróbki surowców. W praktyce flotacja selektywna jest niezastąpiona głównie w rozdzielaniu mieszanin minerałów siarczkowych, takich jak galena i sfaleryt, czyli właśnie rudy cynku i ołowiu.