To jest właśnie sedno działania przesiewacza dwupokładowego — pozwala on na rozdzielenie materiału na trzy klasy ziarnowe. Działa to tak: przesiewacz dwupokładowy ma dwa sita (piętra), z których każde ma inną wielkość oczek. Materiał wsypuje się na górne sito, które zatrzymuje największe ziarna – to pierwsza klasa ziarnowa, tzw. nadziarno. Materiał, który przechodzi przez górne sito, trafia na drugie, niższe sito – tutaj zostają średniej wielkości ziarna, co daje drugą klasę, czyli podziarno górnego, a nadziarno dolnego pokładu. Najdrobniejsze frakcje przelatują przez oba sita i stanowią trzecią klasę ziarnową, zwaną podziarnem. W praktyce, np. przy sortowaniu kruszywa albo węgla, taki układ pozwala na efektywne dopasowanie produktu do wymagań odbiorców. Jest to absolutna podstawa w branży przeróbki kopalin, bo pozwala unikać zanieczyszczeń i poprawia jakość końcowego produktu. Z mojego doświadczenia, dobrze dobrane sita i regularna kontrola ich stanu technicznego mają kluczowe znaczenie dla zachowania tej trójklasowej separacji – czasem bywa, że drobne uszkodzenia sit powodują przenikanie ziarna nie do tej frakcji, co trzeba szybko wychwycić. Dla operatora to normalka, ale początkujący czasem nie doceniają tej zależności. W każdym razie, jeśli mówimy o przesiewaczu dwupokładowym, rozdział na trzy klasy to standard i dobra praktyka wszędzie tam, gdzie liczy się precyzja i jakość klasyfikacji.
Przesiewacz dwupokładowy to urządzenie stosowane w wielu zakładach przeróbczych, np. w kopalniach lub żwirowniach, i jego konstrukcja umożliwia klasyfikację na trzy różne frakcje ziarnowe. Błędne są więc przekonania, że taki przesiewacz dzieli tylko na jedną, dwie czy nawet cztery klasy. Częsty błąd początkujących polega na myleniu liczby pokładów z liczbą uzyskanych klas – jedno sito daje dwie klasy (nadziarno i podziarno), ale każde dodatkowe piętro pozwala wydzielić kolejną frakcję pośrednią. W przypadku przesiewacza jednopokładowego, faktycznie uzyskujemy dwie klasy (nadziarno i podziarno), ale już dwupokładowy, w którym materiał przechodzi przez dwa sita o różnych wielkościach oczek, umożliwia separację materiału na trzy frakcje: największe ziarna zatrzymują się na pierwszym sicie, średnie na drugim, a najmniejsze przechodzą przez oba. Przekonanie, że można wyseparować cztery frakcje na takim przesiewaczu, bierze się z przecenienia możliwości klasyfikacyjnych przy dwóch pokładach – do takich celów potrzebny byłby przesiewacz trzypokładowy albo układ kaskadowy kilku przesiewaczy. Mylenie tych zależności prowadzi do błędów w planowaniu procesów technologicznych i może skutkować uzyskaniem nieprawidłowej granulacji produktu, co z kolei obniża jego wartość rynkową i pogarsza efektywność przeróbki. Dobre praktyki branżowe wyraźnie wskazują, żeby konstrukcję przesiewacza traktować jako wyznacznik liczby uzyskiwanych klas, pamiętając o zasadzie: liczba pokładów plus jeden – więc dla dwóch pokładów zawsze trzy klasy. To kluczowa informacja przy doborze sprzętu do konkretnych zastosowań.