Wydajność praktyczna przesiewacza to bardzo ważny parametr – określa faktyczną ilość materiału, jaką urządzenie jest w stanie przetworzyć w jednostce czasu podczas rzeczywistej, efektywnej pracy. Licząc to, dzielimy ilość przesianej nadawy przez efektywny czas pracy. W tym przypadku przesiewacz podczas jednej zmiany roboczej (7 godzin) przesiał 350 Mg nadawy. Wystarczy więc podzielić 350 Mg przez 7 h, co daje 50 Mg/h – i to właśnie jest wydajność praktyczna urządzenia. Tak się to robi na każdym zakładzie przeróbczym, zresztą w dokumentacji technicznej często podaje się zarówno wydajność teoretyczną, jak i praktyczną (ta druga niemal zawsze jest niższa od katalogowej, bo uwzględnia realia pracy, przestoje i różne warunki nadawy). Moim zdaniem takie zadania są mega przydatne, bo w praktyce trzeba umieć szybko ocenić, czy maszyna działa wydajnie, czy np. coś ją blokuje. Warto też wiedzieć, że dobra praktyka to regularny monitoring wydajności, bo pozwala wykryć ewentualne nieprawidłowości w eksploatacji przesiewaczy, np. zbyt duże zabrudzenie sit, nierównomierną nadawę albo zużycie elementów roboczych. To wszystko jest kluczowe dla efektywnego zarządzania procesem przesiewania i optymalizacji produkcji w zakładach przeróbki kopalin stałych.
Temat wydajności przesiewacza na pierwszy rzut oka wydaje się prosty, ale właśnie tu często pojawiają się błędy logiczne. Część osób mechanicznie wybiera liczby typu 5 czy 7 Mg/h, bo kojarzą się z godzinami pracy lub po prostu wydają się „rozsądne”. Tymczasem wydajność praktyczna zawsze odnosi się do ilości materiału faktycznie przesianej w danym, efektywnym czasie pracy urządzenia, a nie do domniemanych wartości czy intuicji. Błędne podejście polega na nieuwzględnieniu efektywnego czasu pracy albo na próbę dzielenia lub mnożenia liczb bez logicznego związku z procesem. Czasami ktoś popełnia też błąd, myląc wydajność chwilową z wydajnością dobową (albo katalogową), co prowadzi do zawyżenia lub zaniżenia wyniku. W praktyce branżowej kluczowe jest precyzyjne analizowanie parametrów pracy maszyn – bo od tego zależy cały dalszy ciąg procesu technologicznego. Wydajność nie jest wartością stałą, bo zależy właśnie od realnych warunków, takich jak przerwy w pracy, nierównomierna podaż nadawy czy stan techniczny przesiewacza. Z mojego doświadczenia wynika, że niektórzy pomijają choćby to, że trzeba brać pod uwagę faktyczny czas pracy, a nie całą długość zmiany. To jest niestety podstawowa rzecz, a różnica przekłada się na koszty i efekty produkcji. Znajomość tej zasady to podstawa dla każdego operatora czy technika odpowiedzialnego za procesy przesiewania w zakładach przeróbczych. Bez tego łatwo o błędne decyzje eksploatacyjne i trudności w zarządzaniu produkcją.