Prawidłowa odpowiedź to 60 Mg/h i wynika ona z prostego, ale bardzo ważnego dla praktyki sposobu przeliczania wydajności urządzeń pracujących w systemie ciągłym. Skoro doba ma 24 godziny, a trzeba przetransportować 1 440 Mg surowca, to łatwo obliczyć docelową wydajność przenośnika taśmowego: 1 440 Mg ÷ 24 h = 60 Mg/h. Takie podejście jest standardem w planowaniu pracy maszyn w zakładach przeróbczych – zawsze patrzy się na wymagany dobowy wynik i dzieli się go na ilość godzin pracy urządzenia (z założeniem, że pracuje non stop). Moim zdaniem, wiele osób zapomina, że nie zawsze liczy się największa możliwa wydajność, tylko taka, która pozwoli spokojnie zrealizować dobowe zadania bez przeciążania sprzętu. Przykładem z praktyki może być linia sortownicza w kopalni węgla, gdzie dokładne wyliczenie wydajności przenośnika zapobiega korkom i przestojom, a nawet awariom – nie dobieramy maszyn „na zapas”, tylko precyzyjnie pod potrzeby procesu. Taka wiedza jest kluczowa przy projektowaniu linii technologicznych, bo pozwala zoptymalizować zarówno koszty, jak i bezpieczeństwo pracy. Stosowanie tych zasad to podstawa dobrej praktyki inżynierskiej w branży surowcowej.
Obliczając wymaganą wydajność przenośnika taśmowego, łatwo popełnić błąd, jeśli nie uwzględni się czasu pracy urządzenia. Często można spotkać się z intuicyjnym podejściem, że jeśli do przetransportowania mamy 1 440 Mg surowca, to przenośnik też powinien mieć „tak dużą” wydajność, czyli 1 440 Mg/h. To jednak zupełnie niepotrzebne przewymiarowanie. Z drugiej strony wybór wartości ekstremalnie wysokich, jak 34 560 Mg/h, świadczy o braku zrozumienia praktycznych ograniczeń technologicznych i ekonomicznych. Taka wydajność nie byłaby możliwa w standardowych rozwiązaniach – maszyna o takich parametrach byłaby wielokrotnie droższa, zupełnie niepotrzebna i niemożliwa do zastosowania w typowej instalacji. Zbyt mała wydajność, np. 180 Mg/h, również nie jest poprawna, bo choć maszyna wtedy „da radę”, to będzie pracować z dużym zapasem, co w praktyce oznacza niepotrzebną inwestycję i wyższe koszty eksploatacji. Częsty błąd polega na nieuwzględnieniu czasu pracy – należy zawsze podzielić całkowitą ilość materiału przez planowaną liczbę godzin, np. dobę. To naprawdę podstawowa zasada projektowania urządzeń w systemach transportu i przeróbki surowców stałych. Z mojego doświadczenia wynika, że osoby zaczynające pracę w branży często myślą, że większa wydajność to lepiej, jednak w rzeczywistości kluczowa jest precyzja dostosowania urządzeń do konkretnego zadania oraz zachowanie bezpieczeństwa i efektywności procesów. Właśnie dlatego należy pamiętać o takich obliczeniach przy każdym projektowaniu lub modernizacji ciągów technologicznych.