Spektrometria w podczerwieni to faktycznie jedna z najskuteczniejszych i najczęściej stosowanych metod oznaczania wolnej krystalicznej krzemionki, zwłaszcza w środowisku pracy, gdzie dokładność i czułość są kluczowe. Technika ta pozwala z dużą precyzją wykryć i ilościowo oznaczyć obecność krzemionki w próbkach pyłu pobranych z powietrza zakładowego. To właśnie na tym opiera się wiele rozporządzeń i zaleceń BHP, zwłaszcza w branżach, gdzie występuje ryzyko pylicy krzemowej. W praktyce próbki są najpierw przygotowywane, a następnie analizowane pod kątem charakterystycznych pasm absorpcyjnych krzemionki w zakresie podczerwieni. To rozwiązanie jest niezależne od obecności innych składników mineralnych, co znacznie zwiększa wiarygodność wyników. Co ciekawe, moim zdaniem, ta metoda jest nie tylko precyzyjna, ale też relatywnie szybka i powtarzalna – istotne, gdy chodzi o regularne monitorowanie warunków pracy. W literaturze branżowej i dokumentacjach technicznych różnych instytutów BHP, spektrometria FTIR czy DRIFTS to wręcz standard. Z mojego doświadczenia wynika, że to właśnie ta technika najczęściej pojawia się w procedurach audytów środowiskowych czy przy certyfikacjach ISO dotyczących bezpieczeństwa pracy. Przy okazji warto pamiętać, że wykorzystanie tej metody pozwala też na skuteczne rozróżnienie między różnymi formami krzemionki, co bywa nieocenione w analizie zagrożeń zawodowych.
Wybór innych metod, takich jak miareczkowanie podstawieniowe, analiza sitowa na mokro czy analiza densymetryczna, to dość częsty błąd wynikający z mylenia technik chemicznych i fizycznych służących do ogólnej analizy minerałów lub frakcji ziarnowych z metodami selektywnymi dla konkretnego związku, jak krystaliczna krzemionka. Miareczkowanie podstawieniowe jest klasyczną techniką chemiczną, ale w analizie krzemionki nie sprawdza się – brakuje tu selektywności i precyzji, jakie zapewnia spektrometria podczerwieni, szczególnie przy niskich stężeniach w próbkach powietrza z zakładów pracy. Analiza sitowa na mokro służy do rozdziału materiału według wielkości ziaren, nie daje natomiast żadnej informacji o składzie mineralnym danego materiału, więc nie jest przydatna do ilościowego oznaczania wolnej krzemionki. Z kolei analiza densymetryczna pozwala określić gęstość materiału lub rozdzielać frakcje według gęstości, ale nie umożliwia identyfikacji chemicznej – szczególnie w kontekście obecności krzemionki. Typowym błędem jest zakładanie, że każda metoda laboratoryjna pozwala określić dowolny parametr – tu jednak potrzeba techniki, która jest selektywna i czuła właśnie na krzemionkę, jak spektrometria FTIR czy DRIFTS. Dobre praktyki branżowe oraz normy bezpieczeństwa dokładnie wskazują na konieczność stosowania metod fizykochemicznych, które pozwalają na jednoznaczną identyfikację i ilościowe oznaczenie wolnej frakcji krystalicznej, bo od tego zależy ocena ryzyka zawodowego i wdrażanie skutecznych środków ochrony. Z mojego doświadczenia jasno wynika, że tylko takie podejście gwarantuje wiarygodność i powtarzalność analiz oraz spełnienie wymagań prawnych.