Wybrałeś poprawną konfigurację temperatur: 1400°C w palenisku, 700°C na wlocie do bębna i 150°C na wylocie z bębna. To są wartości, które dobrze odzwierciedlają typowy rozkład temperatur w suszarce bębnowej używanej w przeróbce kopalin czy recyklingu surowców. Najwyższa temperatura w palenisku jest niezbędna, żeby uzyskać odpowiednią ilość energii do efektywnego ogrzewania powietrza technologicznego, które potem przepływa przez bęben. Kiedy powietrze przechodzi przez strefę wlotową, część tej energii jest absorbowana przez materiał wsadowy – stąd spadek temperatury do około 700°C. Na końcu bębna, czyli w okolicach wylotu, powietrze już w dużej mierze oddało swoją energię i jest dużo chłodniejsze – tutaj typowa wartość to właśnie 150°C, co często się spotyka w zakładach przeróbczych, np. podczas suszenia piasku czy żwiru. Moim zdaniem takie ustawienie pozwala na optymalizację zużycia energii i minimalizację strat ciepła. W praktyce często stosuje się nawet jeszcze niższe temperatury na wylocie, by uniknąć przegrzewania materiału i strat jakościowych. Z doświadczenia wiem, że zachowanie takiego rozkładu temperatur to jedna z podstawowych zasad skutecznego i efektywnego suszenia – zgodna z praktyką i zaleceniami producentów maszyn. Warto też zwrócić uwagę, że kontrola tych parametrów wpływa nie tylko na ekonomikę procesu, ale też na bezpieczeństwo obsługi i trwałość urządzeń.
Przy analizowaniu układu temperatur w suszarce bębnowej można łatwo się pogubić, bo na pierwszy rzut oka liczby mogą wydawać się przypadkowe albo logiczne na swój sposób. Jednak błędne rozumowanie prowadzi do założenia, że najwyższa temperatura powinna panować na końcu procesu, czyli na wylocie bębna, albo że powietrze nie traci energii podczas kontaktu z materiałem. W rzeczywistości powietrze podgrzewane w palenisku osiąga najwyższą temperaturę – często ponad 1000°C, nawet do 1400°C. Gdy to gorące powietrze trafia na wsad w bębnie, oddaje mu znaczne ilości energii, przez co jego temperatura spada – właśnie dlatego na wlocie do bębna jest już chłodniej (np. 700°C). W miarę jak powietrze przemieszcza się przez bęben, susząc materiał, dalej się ochładza i na wylocie ma już temperaturę znacznie niższą (np. 150°C). Błędne odpowiedzi sugerowały, że np. palenisko pracuje na 150°C, co absolutnie nie wystarczy do wydajnego suszenia surowców mineralnych, bo tak niska temperatura nie zapewnia odpowiedniego przekazu ciepła – nawet przy małych wydajnościach. Z kolei odwrotne rozumowanie, gdzie temperatura rośnie w kierunku wylotu (np. 150, 700, 1400°C), jest niezgodne z logiką procesu wymiany ciepła – w praktyce takie coś jest nierealne, bo powietrze nie może się dogrzać samo z siebie w kontakcie z zimnym materiałem. Moim zdaniem częstym błędem jest też nieuwzględnianie strat ciepła i faktu, że najintensywniejsze oddawanie energii zachodzi na początku kontaktu gorącego powietrza z wilgotnym wsadem. Dlatego właśnie w podręcznikach do technologii suszenia oraz w instrukcjach producentów maszyn podaje się, że najwyższą temperaturę utrzymuje się w palenisku, niższą na wlocie do bębna, a najniższą na wylocie – to standardowa, najbardziej efektywna i bezpieczna praktyka.