Maszyny flotacyjne to absolutna podstawa w wzbogacaniu węgli kamiennych o uziarnieniu poniżej 0,5 mm – tutaj nie ma żadnej dyskusji. Flotacja to proces polegający na selektywnym wynoszeniu cząstek substancji palnej (głównie węgla) na powierzchnię cieczy za pomocą pęcherzyków powietrza, przy zastosowaniu odpowiednich odczynników flotacyjnych. Taki sposób rozdziału jest wyjątkowo skuteczny właśnie dla bardzo drobnych frakcji węgli, czyli tzw. szlamów, gdzie inne metody zawodzą albo są bardzo kosztowne i mało efektywne. W praktyce spotyka się flotację zarówno w dużych zakładach przeróbczych, jak i mniejszych instalacjach przykopalnianych. Z mojego punktu widzenia to też fajne, że flotacja, poza oczyszczaniem węgla z popiołu, pozwala odzyskiwać nawet bardzo drobne cząstki węgla, które kiedyś trafiałyby do odpadów. Dodatkowo, nowoczesne komory flotacyjne mają możliwość automatycznego sterowania parametrami, co przekłada się na stabilność procesu i wysoką jakość produktu. Zgodnie ze standardami branżowymi i zaleceniami fachowych podręczników, flotację stosuje się głównie do frakcji poniżej 0,5 mm, a odpowiedni dobór i dawka odczynników, jak też sposób napowietrzania, są kluczowe dla skuteczności procesu. W sumie, trudno sobie wyobrazić skuteczną przeróbkę drobnych węgli bez flotacji – to po prostu rozwiązanie sprawdzone, efektywne i najbardziej opłacalne.
Wzbogacanie węgli kamiennych o bardzo drobnym uziarnieniu, czyli poniżej 0,5 mm, wymaga specyficznych rozwiązań technologicznych, które różnią się od metod stosowanych do grubszych frakcji. Często błędnym przekonaniem jest, że wszystkie urządzenia do rozdziału substancji palnej od popiołu sprawdzą się na każdej frakcji – niestety, rzeczywistość jest trochę bardziej skomplikowana. Osadzarki pulsacyjne i separatory spiralno-zwojowe świetnie radzą sobie z ziarnami większymi, powiedzmy powyżej 0,5 mm lub nawet 1 mm. Działają na zasadzie gęstości, wykorzystując pulsację wody lub spiralny ruch medium, ale dla szlamów, czyli drobniutkich cząstek, te urządzenia są po prostu nieskuteczne – cząstki zbyt wolno opadają i nie da się ich dobrze oddzielić. Podobnie rzecz ma się ze wzbogacaniem w cieczy ciężkiej: ta metoda, choć bardzo precyzyjna przy grubych frakcjach, jest praktycznie nieużywana dla szlamów, bo uzyskanie stabilnej separacji na tak małych cząstkach graniczy z cudem i często prowadzi do strat surowca. Typowym błędem jest mylenie procesów, które bazują na różnicy gęstości, z procesami powierzchniowymi, a to właśnie powierzchnia cząstki, jej hydrofobowość i zdolność do przyczepiania się do pęcherzyków powietrza są kluczowe w flotacji. Warto pamiętać, że zgodnie z praktyką branżową i literaturą fachową, to właśnie flotacja – z zastosowaniem odpowiednich odczynników oraz komór flotacyjnych – jest jedynym efektywnym sposobem rozdziału substancji palnej od popiołu w przypadku frakcji poniżej 0,5 mm. Niewłaściwy dobór metody skutkuje nie tylko obniżeniem jakości koncentratu, ale i większymi stratami węgla, a to przekłada się na ekonomię całego procesu. Moim zdaniem warto zapamiętać, że przy szlamach nie warto kombinować z klasycznymi metodami mechanicznymi – to po prostu się nie uda.