Maksymalny stopień oczyszczenia wody osiąga się w hydrocyklonach małośrednicowych, bo właśnie one pozwalają na najbardziej efektywną separację drobniejszych cząstek zawieszonych z cieczy. Może się wydawać, że większe urządzenia będą lepsze, ale tutaj skala ma znaczenie – mniejsza średnica oznacza wyższe prędkości wirowania i większe siły odśrodkowe działające na zawiesinę. W praktyce, kiedy oczyszczalnie lub zakłady wzbogacania stosują hydrocyklony małośrednicowe, uzyskują znacznie lepsze wyniki przy usuwaniu nawet najdrobniejszych zanieczyszczeń. W literaturze branżowej często podkreśla się, że do uzyskania wody technologicznej wysokiej jakości nie wystarczy sam duży przepływ – liczy się właśnie wydajność separacji, a tę zapewniają mniejsze hydrocyklony, pracujące na odpowiednim ciśnieniu. Takie rozwiązania stosowane są np. w zakładach górniczych czy przemyśle mineralnym, gdzie wymagania dotyczące czystości wody są bardzo wyśrubowane. Z mojego doświadczenia wynika, że operatorzy często muszą dobrać optymalny rozmiar hydrocyklonu, by pogodzić zarówno wydajność, jak i jakość oczyszczania. To nie jest takie oczywiste na pierwszy rzut oka, ale jeśli spojrzeć na praktyczne efekty, rozwiązania małośrednicowe wyraźnie górują pod kątem efektywności, zwłaszcza dla drobnych frakcji. Warto też pamiętać, że dobór hydrocyklonu powinien być zawsze oparty o analizę składu zawiesiny i wymagania jakościowe co do uzyskanej fazy wodnej.
Hydrocyklony stanowią podstawowe urządzenie do oczyszczania wody z zawiesin na wielu etapach procesów przeróbczych. Często pojawia się przekonanie, że większy hydrocyklon lub odpowiednio szeroki króciec przelewowy zapewnią wyższą skuteczność oczyszczania, bo przecież większy przepływ to szybsza separacja. Jednak to nie do końca tak działa. Wielkogabarytowe hydrocyklony mają tę zaletę, że radzą sobie z dużym strumieniem cieczy, ale przez niższą prędkość wirowania siła odśrodkowa jest u nich mniejsza, więc separacja najdrobniejszych cząstek jest gorsza. Spotkałem się z opiniami, że zwężanie dyszy wylotowej (króćca spustowego) poprawia stopień oczyszczenia – w rzeczywistości wąska dysza może zwiększyć ciśnienie, ale często prowadzi do niekontrolowanego przelewania i strat cieczy, a nie do lepszej separacji. Z kolei powiększanie średnicy króćca przelewowego daje efekt odwrotny – pozwala na odpływ większej ilości cieczy, ale nie poprawia skuteczności wydzielania zawiesiny; nawet może ją pogorszyć, bo drobiny zamiast być wydzielone, zostaną wymyte. Największym błędem jest nieuwzględnienie, że najważniejszym czynnikiem w oczyszczaniu drobnych frakcji jest generowanie odpowiednio dużej siły odśrodkowej – a ta zależy właśnie od średnicy hydrocyklonu. Małośrednicowe hydrocyklony stosowane są, gdy zależy nam na uzyskaniu bardzo czystej wody, na przykład w zaawansowanych instalacjach recyklingu albo przy uzdatnianiu wody technologicznej do ponownego wykorzystania. Standardy branżowe zalecają więc stosowanie urządzeń o mniejszej średnicy tam, gdzie liczy się jakość, nie tylko ilość. Wybierając inne rozwiązania, de facto rezygnuje się z potencjału nowoczesnej technologii oczyszczania. Moim zdaniem warto pamiętać, by zawsze patrzeć na rzeczywiste potrzeby procesu, a nie tylko na pozorne korzyści związane z wymiarami lub pojedynczymi parametrami konstrukcyjnymi.