Metan staje się gazem wybuchowym wtedy, gdy jego zawartość w powietrzu mieści się w przedziale między 5 a 15%. To jest tzw. zakres wybuchowości, który wynika z właściwości chemicznych metanu oraz ilości tlenu dostępnego do reakcji spalania. W praktyce, w górnictwie czy też w zakładach przemysłowych, znajomość tego zakresu jest kluczowa do zapewnienia bezpieczeństwa. Właśnie dlatego, jeszcze zanim metan osiągnie te wartości, stosowane są monitoringi i systemy wentylacyjne – przecież nikt nie chce ryzykować wybuchu! Co ciekawe, jeżeli stężenie metanu jest mniejsze niż 5%, nie ma wystarczającej ilości gazu, żeby utrzymać płomień, natomiast powyżej 15% jest za mało tlenu, żeby reakcja wybuchowa mogła zajść. Moim zdaniem, dobrze jest znać te liczby na pamięć, bo w realnych sytuacjach czasem nie ma się chwili na zastanowienie. W normach branżowych i przepisach BHP, ten zakres jest zawsze podkreślany, bo stanowi punkt odniesienia przy projektowaniu zabezpieczeń, alarmów i procedur awaryjnych. Na przykład w kopalniach metanowych już przy stężeniu 1% obowiązuje zwiększony nadzór, a powyżej 1,5% wstrzymuje się roboty. Tak więc, te 5–15% to nie tylko teoria, to konkretne granice, które mają wpływ na życie i zdrowie pracowników.
Wybór innego zakresu niż 5–15% to częsty błąd wynikający z nieznajomości specyfiki reakcji wybuchowej gazów palnych, takich jak metan. Zakresy 2–5% oraz 15–20% mogą wydawać się prawdopodobne, bo faktycznie metan już od bardzo niskich stężeń może być niebezpieczny, ale to nie wystarcza, by doszło do wybuchu. Przy stężeniu poniżej 5% metan nie ma jeszcze odpowiedniej ilości "paliwa" do zapoczątkowania gwałtownej reakcji spalania. To trochę jakby próbować rozpalić ognisko przy zbyt małej ilości drewna – nie zadziała, nawet jeśli ogień jest pod ręką. Z kolei przy stężeniach powyżej 15%, czyli np. 15–20% czy 20–50%, metan zaczyna "zagłuszać" tlen – jest go za dużo, a tlenu za mało, żeby reakcja wybuchowa się utrzymała. To może być mylące, bo intuicyjnie wydaje się, że im więcej gazu, tym większe ryzyko, ale w praktyce to właśnie mieszanki pośrednie są najgroźniejsze. Często spotyka się ten błąd u osób, które nie miały okazji pracować z systemami wykrywania metanu albo po prostu nie przeglądały wytycznych BHP – a tam jasno pisze się o tym zakresie. Poza tym, szersze zakresy (np. 20–50%) dotyczą innych typów gazów albo warunków, które w praktyce są rzadko spotykane w górnictwie czy przemyśle chemicznym. Moim zdaniem, zawsze warto pamiętać, że bezpieczeństwo opiera się głównie na znajomości tych podstawowych wartości i stosowaniu się do nich w codziennej pracy. Bagatelizowanie tych granic może prowadzić do tragicznych skutków, stąd taka precyzja w przepisach i procedurach przemysłowych.