Proces przedstawiony na schemacie to klasyczny przykład sedymentacji zawiesiny, czyli opadania cząstek stałych w cieczy pod wpływem siły grawitacji. W praktyce górniczej i przeróbczej sedymentacja jest mega ważna, bo pozwala rozdzielić fazę stałą od ciekłej bez użycia skomplikowanych urządzeń. Typowym przykładem jest proces klarowania wód poprocesowych czy odwadniania pulpy po wzbogacaniu. Na rysunku widać, jak z czasem faza stała powoli opada na dno, a nad nią powstaje coraz czystszy roztwór. To zjawisko szeroko opisane w normach i literaturze, chociażby w PN-EN 12457 dotyczącej badania odpadów. Moim zdaniem warto pamiętać, że efektywność sedymentacji zależy od wielkości ziaren, gęstości zawiesiny, temperatury czy obecności flokulantów. Dobrze prowadzona sedymentacja to podstawa uzyskania klarownej wody technologicznej i minimalizacji strat cennych minerałów. W wielu zakładach stosuje się osadniki czy hydroklony, gdzie ten proces zachodzi na większą skalę. Warto obserwować tempo opadania i strukturę osadu, bo one dużo mówią o jakości procesu i składzie zawiesiny. Praktyczne podejście do sedymentacji przekłada się na lepszą organizację całego procesu przeróbczego – oszczędność czasu, energii i wody.
Wybór innych odpowiedzi niż sedymentacja zawiesiny wynika często z nie do końca jasnego rozróżnienia między pojęciami stosowanymi w przeróbce kopalin i analizie laboratoryjnej. Analiza densymetryczna to metoda wyznaczania gęstości materiałów lub ich rozdziału na frakcje o różnej gęstości, ale nie polega na obserwacji procesu opadania cząstek w cieczy. To raczej precyzyjne badanie w specjalnych urządzeniach, jak piknometry czy wagi hydrostatyczne, a nie prosty proces fizyczny. Klasyfikacja ziarnowa natomiast odnosi się do podziału materiału na frakcje według wielkości ziaren, najczęściej poprzez przesiewanie lub hydrometryczną analizę osadu, a nie do procesu opadania zawiesiny w czasie. Flokulacja selektywna to z kolei proces chemiczny, gdzie do zawiesiny dodaje się specjalne odczynniki (flokulanty), które powodują zlepianie się określonych cząstek i ich szybsze wytrącanie – schemat nie pokazuje dodatku żadnych reagentów ani wyodrębniania konkretnych minerałów. Typowym błędem jest też utożsamianie każdego procesu związanego z opadem cząstek z klasyfikacją albo flokulacją, jednak one wymagają innych warunków i narzędzi. Z mojego doświadczenia wynika, że dokładne rozpoznanie schematu decyduje o poprawnej interpretacji – tu kluczem jest naturalny proces grawitacyjnego opadania zawiesiny bez udziału dodatkowych substancji czy urządzeń rozdzielających na frakcje.