To jest klasyczny przykład separatora grawitacyjnego – na zdjęciu widzimy stół koncentracyjny, który wykorzystuje różnice gęstości minerałów do ich rozdziału. Moim zdaniem właśnie takie urządzenia są fundamentem wydobycia i przeróbki kopalin, szczególnie przy wzbogacaniu rud metali ciężkich (np. złota, cyny). Zasada działania opiera się na przepływie wody i ruchach oscylacyjnych blatu – lżejsze frakcje przemieszczają się szybciej, cięższe zostają bliżej krawędzi. To bardzo skuteczna i stosunkowo prosta technika, często używana tam, gdzie separacja chemiczna czy magnetyczna byłaby nieopłacalna. Odpowiada to standardom branżowym, gdzie preferuje się niskokosztowe i wydajne rozwiązania, szczególnie w zakładach o dużej wydajności. Praktycznie każdy, kto miał styczność z zakładami przeróbczymi, kojarzy te urządzenia z codzienną pracą przy sortowaniu minerałów. Ciekawostka – często można spotkać je nie tylko w dużych zakładach, ale też w małych kopalniach złota na całym świecie, zwłaszcza tam, gdzie dostęp do technologii jest ograniczony. W praktyce obsługa stołów wymaga pewnej wprawy, bo dużo zależy od prawidłowego ustawienia parametrów przepływu i kąta nachylenia.
Pomylenie typu separatora to dość typowa sprawa, bo wizualnie wiele urządzeń w przeróbce kopalin wygląda do siebie całkiem podobnie, zwłaszcza dla kogoś, kto nie widział ich w akcji. Separator magnetyczny opiera się na wykorzystaniu silnego pola magnetycznego do oddzielania minerałów ferromagnetycznych (np. magnetyt, piryt), co jest zupełnie innym mechanizmem niż grawitacyjne wydzielanie cząstek o różnej gęstości. Separator elektryczny natomiast bazuje na zjawiskach elektrostatycznych, wykorzystując różnice w przewodnictwie powierzchniowym ziaren – to rozwiązanie specjalistyczne, rzadziej stosowane do surowców o podobnych właściwościach. Separator flotacyjny jest jeszcze inną kategorią, bo tam podstawą rozdziału jest selektywne przyłączanie cząstek do pęcherzyków powietrza w obecności odpowiednich odczynników chemicznych – to bardzo popularne w przeróbce rud siarczkowych, ale konstrukcja i zasada działania zupełnie różni się od klasycznego stołu koncentracyjnego. W praktyce często spotyka się sytuację, gdzie myli się flotację z separacją grawitacyjną, bo obie technologie mają na celu rozdział składników, ale czynią to zupełnie różnymi drogami – flotacja wymaga chemikaliów i jest bardzo czuła na zanieczyszczenia, a grawitacja to dość uniwersalne rozwiązanie dla szerokiego spektrum materiałów. Z mojego doświadczenia wynika, że patrząc na praktykę branżową, trafny dobór metody separacji jest kluczowy dla wydajności i ekonomii procesu – nie ma sensu stosować separatorów magnetycznych tam, gdzie dominuje kwarc czy złoto, bo efektywność będzie znikoma. Warto więc dobrze znać zasadę działania i wygląd podstawowych urządzeń, żeby nie popełniać kosztownych błędów technologicznych.