Odwadnianie węglowych odpadów poflotacyjnych najczęściej przeprowadza się w prasach filtracyjnych, bo to urządzenia stworzone specjalnie do oddzielania fazy stałej od cieczy w zawiesinach o drobnym uziarnieniu. Moim zdaniem, jeśli ktoś choć raz był przy rozruchu prasy filtracyjnej na zakładzie przeróbczym, to łatwo zauważyć, jak skutecznie radzi sobie ona z tym problemem – ciśnienie mechaniczne ściśle dociska zawiesinę do materiału filtracyjnego, dzięki czemu woda jest praktycznie wyciskana z masy odpadów. Raz widziałem, jak bez porządnej prasy woda wracała na hałdę razem z mułem – ogromne straty i zagrożenie dla środowiska. Prasy filtracyjne umożliwiają uzyskanie dużo niższej wilgotności końcowego produktu w porównaniu do innych metod, a w dodatku ściek technologiczny łatwo można dalej oczyszczać lub recyrkulować, co pasuje do idei gospodarki obiegu zamkniętego. Branża górnicza w Polsce i na świecie od lat stawia na prasy filtracyjne jako standard w odwadnianiu odpadów poflotacyjnych, bo to rozwiązanie efektywne, niezawodne i zgodne z wymaganiami środowiskowymi. Warto pamiętać, że dobór odpowiedniego urządzenia do odwadniania jest kluczowy z punktu widzenia ekonomiki oraz wpływu na środowisko – nie tylko usuwa się wodę, ale też ogranicza miejsce potrzebne do składowania odpadów.
Wiele osób myli pojęcia związane z odwadnianiem odpadów poflotacyjnych i wskazuje urządzenia, które albo w ogóle nie służą do tego celu, albo wykonują zupełnie inną funkcję w procesie przeróbki kopalin. Przykładowo, stożki klasyfikujące są wykorzystywane głównie do klasyfikacji cząstek na podstawie ich wielkości i ciężaru właściwego, nie zaś do efektywnego usuwania wody z osadów – tutaj rozdzielamy frakcje ziarnowe, a nie odwadniamy materiał. Odpylacze pulsacyjne z kolei faktycznie są urządzeniami do oddzielania cząstek stałych, ale z powietrza, a nie z zawiesin wodnych. To typowy błąd – łatwo zasugerować się nazwą, jednak odpylanie i odwadnianie to zupełnie inne procesy (pierwszy dotyczy powietrza, drugi cieczy). Osadzarki wibracyjne też brzmią jak coś, co mogłoby „osadzać”, ale w praktyce są to maszyny wykorzystywane do sortowania materiału według wielkości i gęstości, a nie do separacji wody od osadu. Z mojego doświadczenia wynika, że największe pomyłki biorą się z nieznajomości specyfiki odpadów poflotacyjnych – są one bardzo drobnoziarniste, więc wymagają precyzyjnych urządzeń jak prasy filtracyjne. Wybór nieodpowiedniego urządzenia prowadzi nie tylko do niskiej wydajności, ale też do problemów środowiskowych i technologicznych. W przeróbce węgla prasę filtracyjną uważa się za podstawowy sprzęt do odwadniania tego typu odpadów, bo radzi sobie z gęstymi, mulistymi zawiesinami, czego inne urządzenia nie potrafią osiągnąć. Dlatego kluczowe jest rozróżnianie ról poszczególnych maszyn i prawidłowe ich stosowanie zgodnie z najlepszymi praktykami branżowymi.