Odwadnianie węglowych odpadów poflotacyjnych odbywa się w
Odwadnianie węglowych odpadów poflotacyjnych faktycznie odbywa się w prasach filtracyjnych. To jest obecnie jedna z najwydajniejszych i najczęściej stosowanych metod w zakładach przeróbki węgla kamiennego i brunatnego. Prasa filtracyjna działa w ten sposób, że mieszanina odpadów poflotacyjnych (czyli głównie drobnych cząstek węglowych w zawiesinie wodnej po wzbogacaniu flotacyjnym) zostaje równomiernie rozprowadzona w komorach filtra. Pod ciśnieniem hydraulicznym lub mechanicznym woda zostaje wyciśnięta przez specjalną tkaninę filtracyjną, a na niej pozostają zanieczyszczenia w postaci placków filtracyjnych. To jest bardzo skuteczne, bo pozwala obniżyć wilgotność odpadów nawet poniżej 18%, co ma ogromne znaczenie dla dalszego transportu, składowania i ewentualnego odzysku węgla. Z mojej praktyki wynika, że nowoczesne prasy filtracyjne są bardzo solidne, mają wysoką automatyzację i sterowanie, a obsługa jest w miarę prosta, choć trzeba pamiętać o regularnym czyszczeniu płócien filtracyjnych. Według wytycznych branżowych (np. Polskiej Izby Przemysłu Węglowego) i dobrych praktyk górniczych, stosowanie pras filtracyjnych jest rekomendowane przy dużych ilościach osadów poflotacyjnych, gdzie inne urządzenia nie radzą sobie z odwadnianiem tak drobnego materiału. Często prasy filtracyjne stosuje się w połączeniu z innymi urządzeniami, jak zagęszczacze czy hydrocyklony, żeby uzyskać lepszy efekt końcowy. Co ciekawe, odwadnianie w prasach filtracyjnych pozwala też odzyskać część wody technologicznej do ponownego użycia, co jest coraz ważniejsze przy obecnych ograniczeniach środowiskowych i rosnących kosztach gospodarki wodnej. Moim zdaniem, jeśli ktoś serio myśli o pracy w przeróbce kopalin, to warto dobrze poznać budowę i zasadę działania pras filtracyjnych, bo to podstawa nowoczesnych zakładów.
Wielu uczniów myli urządzenia do odwadniania, zwłaszcza gdy chodzi o różne fazy przeróbki węgla i jego odpadów. Przede wszystkim stożki klasyfikujące nie służą do usuwania wody z odpadów poflotacyjnych, tylko do rozdzielania mieszanin ziarnistych według wielkości cząstek i gęstości, głównie w procesach klasyfikacji hydraulicznej. W nich uzyskujemy podział na frakcje, ale nie osiągniemy znaczącego obniżenia wilgotności, bo woda jest nadal obecna razem z cząstkami mineralnymi. Odpylacze pulsacyjne natomiast wykorzystywane są do oczyszczania powietrza z pyłów, szczególnie w suchych procesach technologicznych – nie mają nic wspólnego z odwadnianiem zawiesin czy odpadów poflotacyjnych, bo działają w fazie gazowej, nie ciekłej. Osadzarki wibracyjne również nie są stosowane do odwadniania takich materiałów. W praktyce używa się ich ewentualnie do rozdziału mieszanin ziarnistych o zróżnicowanej wielkości i ciężarze, ale nie do oddzielania wody. Typowym błędem jest myślenie, że każde urządzenie „co się rusza lub szeleści” nadaje się do odwadniania – tymczasem tylko urządzenia wyposażone w specjalne media filtracyjne i zdolne do aplikowania odpowiedniego ciśnienia (jak prasy filtracyjne) są w stanie efektywnie oddzielać tak drobny materiał od wody. Często spotyka się też przekonanie, że każde urządzenie z nazwą „osadzarka” coś osusza, ale to nie jest prawda – osadzarki działają na zasadzie sedymentacji, nie filtracji. W sumie, jeśli mamy do czynienia z odpadami poflotacyjnymi, które są bardzo drobne i mocno uwodnione, tylko specjalistyczne rozwiązania, jak właśnie prasy filtracyjne, są zgodne z obecnymi standardami w branży i zapewniają odpowiednią skuteczność procesu.