Proces odwodniania poflotacyjnego koncentratu miedziowego rzeczywiście przebiega etapami: najpierw zagęszczanie, potem filtracja, a na końcu suszenie. To taka klasyczna sekwencja spotykana w większości zakładów przeróbczych w Polsce i na świecie. Najpierw zagęszczacz usuwa największą ilość wody, koncentrując zawiesinę do jeszcze dość wilgotnej masy – tak odpada największy koszt energetyczny, bo nie trzeba od razu wszystkiego odparować. Następnie koncentrat trafia na filtry (np. filtr prasowy lub bębnowy), gdzie schodzi kolejna porcja wody, już trudniejsza do usunięcia, ale cały czas mówimy o wodzie wolnej lub powierzchniowej. Suszarnia to ostatni etap – tutaj usuwana jest woda związana kapilarnie, cząstkowo czy nawet chemicznie, tak żeby koncentrat nadawał się do transportu i dalszego przerobu hutniczego. Z mojego doświadczenia – dobrze prowadzony proces pozwala oszczędzić sporo energii, bo najdroższe jest suszenie, a przecież im mniej wody zostanie na tym etapie, tym lepiej ekonomicznie. W praktyce, niektóre kopalnie stosują różne usprawnienia, np. dodatek flokulantów, żeby przyspieszyć zagęszczanie. Taka trzystopniowa sekwencja – zagęszczanie, filtracja, suszenie – to już standard branżowy zalecany w podręcznikach i zgodny z wytycznymi wielu producentów urządzeń. Warto to zapamiętać, bo podobnie postępuje się z wieloma koncentratami metali, nie tylko miedzi.
Temat odwodniania koncentratu poflotacyjnego bywa trochę mylący, bo same procesy – suszenie, filtracja, zagęszczanie, dekantacja – mogą pojawiać się w różnych miejscach w zakładzie, ale tylko pewna kolejność daje najlepsze efekty technologiczne. Najczęściej popełnianym błędem jest pomijanie zagęszczania lub zamiana kolejności, czyli np. rozpoczynanie suszenia przed filtracją czy zagęszczaniem. Suszenie na początku byłoby bardzo nieekonomiczne – odparowanie dużej ilości wody z rozcieńczonej zawiesiny to spory koszt energetyczny, a poza tym same urządzenia do suszenia nie radzą sobie z „luźną” pulpą. Filtracja natomiast jest skuteczna tylko wtedy, gdy koncentrat został uprzednio zagęszczony, bo wtedy masa jest mniej rozwodniona. Dekantacja, choć bywa stosowana przy innych cieczach czy osadach, nie stanowi standardu w przypadku koncentratów miedziowych – jest raczej dodatkiem lub techniką wspomagającą w innych etapach. Typowym problemem w praktyce jest również mylenie pojęć: filtracja nie jest tożsama z suszeniem, a zagęszczanie to zupełnie osobny proces niż dekantacja czy filtracja. Branżowe dobre praktyki zawsze zalecają: najpierw zagęszczanie (usuwanie większości wody grawitacyjnie), potem filtracja (usuwanie wody mechanicznie przez ciśnienie lub podciśnienie), na końcu suszenie (pozbycie się resztek wilgoci cieplnie). Pomyłki wynikają często z uproszczeń lub braku praktycznego doświadczenia z urządzeniami, które wymagają odpowiednich parametrów wejściowych, żeby działały efektywnie. Warto zapamiętać: najpierw zagęszczanie, potem filtracja i dopiero wtedy suszenie – to sprawdzony, ekonomiczny i technicznie uzasadniony ciąg.