Poflotacyjne odpady z przeróbki mechanicznej węgla kamiennego to w praktyce tzw. muły flotacyjne. Ich typową cechą jest bardzo drobne uziarnienie, zazwyczaj właśnie poniżej 1 mm, a najczęściej to nawet frakcje poniżej 0,2 mm. To wynika bezpośrednio z charakteru procesu flotacji – wybiera się z pulpy węglowej najdrobniejsze ziarna, które nie zostały odseparowane w pozostałych etapach przeróbki, jak przesiewanie czy klasyfikacja hydrauliczna. Właśnie ta drobna frakcja zawiera najwięcej domieszek mineralnych, trudnych do wzbogacenia innymi metodami. W praktyce, każdy kto miał do czynienia z flotacją węgla, wie jak trudno się potem zarządza takimi odpadami – są płynne, bardzo łatwo tworzą zawiesiny w wodzie technologicznej, a ich składowanie czy odwadnianie wymaga specjalnych rozwiązań. Przepisy branżowe oraz normy technologiczne, np. wytyczne Głównego Instytutu Górnictwa, jasno wskazują, że poflotacyjne odpady mułowe to materiał o uziarnieniu praktycznie wyłącznie poniżej 1 mm. Moim zdaniem, zrozumienie charakterystyki tych odpadów jest kluczowe, bo bez tego ciężko dobrze zaprojektować np. gospodarkę wodną zakładu lub skutecznie przewidywać możliwości rekultywacji składowisk. Często też w pracy spotyka się przekonanie, że odpady poprocesowe są grubsze, ale to raczej dotyczy odpadów po innych etapach – muły flotacyjne to zupełnie inna bajka.
Wiele osób ma skłonność do przeceniania wielkości ziaren w odpadach poflotacyjnych i myli je z innymi frakcjami odpadowymi powstającymi podczas przeróbki węgla kamiennego. Prawda jest taka, że flotacja jest procesem zaprojektowanym do wyłapywania najbardziej drobnych cząstek – takich, których nie da się już odseparować w klasycznym przesiewaniu ani płukaniu. Dlatego materiał, który zostaje po flotacji, to niemal wyłącznie bardzo drobne muły, o uziarnieniu poniżej 1 mm, a często nawet poniżej 0,2 mm. Jeżeli ktoś sądzi, że odpady poflotacyjne mają ziarna od 1 do 2 mm, od 2 do 4 mm czy powyżej 4 mm, to najpewniej myli je z odpadami po płuczkach lub przesiewaczach. Tam faktycznie pozostają grubsze frakcje, tzw. kamień płuczkowy lub gruby osad. W praktyce zawodowej w zakładach wzbogacania węgla takie błędne założenia mogą prowadzić do nietrafionych decyzji technologicznych – np. źle dobrana pompa odprowadzająca odpady poflotacyjne szybciej się zużyje, bo nie jest przystosowana do pracy z tak drobnym materiałem zawieszonym w wodzie. Typowym błędem jest także przekonanie, że każdy odpad po przeróbce to materiał sypki i gruby, co nijak ma się do rzeczywistości flotacyjnej. Brak rozróżnienia, czym są muły flotacyjne, a czym odpady po innych procesach, to jedna z częstszych przyczyn nieprawidłowości w gospodarce odpadami w górnictwie i przeróbce węgla. Warto zawsze analizować konkretne etapy procesu – flotacja to „magnes na pył” i to właśnie dlatego odpady poflotacyjne są tak drobne i problematyczne, zarówno przy składowaniu, jak i w kontekście ochrony środowiska.