Poflotacyjny koncentrat węglowy najczęściej odwadnia się na filtrach próżniowych i to z kilku praktycznych powodów. Przede wszystkim, koncentraty flotacyjne mają bardzo drobne ziarno, często poniżej 0,1 mm, co powoduje, że tradycyjne przesiewacze czy sita odwadniające kompletnie się tu nie sprawdzają – ziarno po prostu przechodzi przez oczka albo zatyka je błotem. Filtry próżniowe pozwalają z kolei na skuteczne oddzielenie wody od takiej właśnie zawiesiny, bo tworzy się na nich cienka warstwa osadu, przez którą przepuszczana jest woda pod zmniejszonym ciśnieniem (podciśnieniem). To rozwiązanie jest powszechnie stosowane w polskich zakładach przeróbki węgla i praktycznie uznaje się je za standard, bo daje największą efektywność przy umiarkowanych kosztach eksploatacji. Dodatkowo, filtracja próżniowa umożliwia osiągnięcie odpowiedniej zawartości wilgoci w koncentracie – zazwyczaj poniżej 20%, co jest bardzo istotne dla dalszego transportu i wykorzystania tego produktu. Moim zdaniem, jeśli ktoś chce być dobrym technikiem w branży przeróbki kopalin, to powinien dobrze rozumieć, jakie urządzenia dobiera się do konkretnych frakcji materiałów. Filtry próżniowe to po prostu najlepszy wybór, jeśli mamy do czynienia z koncentratem po flotacji. Warto też wiedzieć, że są różne typy tych filtrów (tarczowe, bębnowe), ale zasada działania zostaje ta sama. Praktyka pokazuje, że bez filtrów próżniowych nie da się opłacalnie i skutecznie odwadniać drobnych koncentratów.
Często zdarza się, że osoby uczące się zagadnień przeróbki węgla błędnie typują urządzenia stosowane do odwadniania koncentratu poflotacyjnego, kierując się intuicją związaną z gruboziarnistymi produktami albo podpatrzonymi rozwiązaniami z innych etapów procesu. Przesiewacze odwadniające oraz sita odwadniające są co prawda świetne do usuwania wody z grubszych frakcji, na przykład z szlamów czy ziaren po klasyfikacji wstępnej, jednak w przypadku koncentratu flotacyjnego, który składa się z bardzo drobnego ziarna, praktycznie nie mają zastosowania – drobinki i tak przedostają się przez oczka, przez co nie uzyskamy odpowiedniego efektu. Suszarki bębnowe to już zupełnie inna para kaloszy: wykorzystuje się je głównie do suszenia materiału stałego, który został już wstępnie odwodniony i ma stosunkowo niską wilgotność. One nie nadają się do odwodnienia koncentratu bezpośrednio po flotacji, bo przy wysokiej wilgotności i błotnistej konsystencji wydajność suszenia drastycznie spada, a koszty energii rosną. Typowym błędem myślenia jest zakładanie, że każde urządzenie odwadniające można zastosować zamiennie – niestety, w praktyce trzeba zawsze spojrzeć na wielkość ziaren oraz charakter zawiesiny. Koncentrat po flotacji to materiał bardzo drobny, który łatwo zatyka sita albo wręcz się przez nie przelewa. Stąd stosuje się filtry próżniowe, bo pozwalają skutecznie oddzielić wodę od drobnych cząstek, zachowując wysoką jakość produktu końcowego. W praktyce przemysłowej, pominięcie tego etapu lub stosowanie nieodpowiednich urządzeń prowadziłoby do strat technologicznych i problemów z dalszym wykorzystaniem koncentratu. Warto o tym pamiętać przy projektowaniu procesów.