Odpowiedź „CE” jest prawidłowa, bo ten właśnie symbol jest formalnym potwierdzeniem, że dany środek ochrony indywidualnej spełnia minimalne wymagania Unii Europejskiej w zakresie bezpieczeństwa, zdrowia i ochrony środowiska. Znak CE to nie tylko naklejka – producent deklaruje nim, że produkt przeszedł odpowiednie procedury oceny zgodności i został wyprodukowany według obowiązujących norm. W praktyce, np. kaski, okulary ochronne, rękawice czy maski filtrujące bez tego oznakowania nie powinny być dopuszczone do użytkowania na terenie zakładu. Często na szkoleniach BHP zwracają uwagę, żeby za każdym razem sprawdzać obecność znaku CE na nowych zakupach – z mojego doświadczenia to naprawdę ułatwia kontrolę jakości i ogranicza ryzyko w pracy. Warto pamiętać, że polskie przepisy wprost wymagają stosowania sprzętu oznaczonego CE, co jest dodatkowo kontrolowane przez inspekcję pracy. W branży przeróbczej nietrudno trafić na nieatestowane podróbki, które tej deklaracji nie mają – to od razu sygnał ostrzegawczy. Znak CE nie jest gwarancją najwyższej jakości, ale jest podstawą prawną, żeby sprzęt w ogóle mógł legalnie znaleźć się na rynku i w zakładzie.
Znakowanie środków ochrony indywidualnej jest jednym z fundamentów bezpieczeństwa pracy w przemyśle. Mylenie oznaczeń może wynikać z przekonania, że skróty typu PL czy BHP odnoszą się do norm jakościowych. Jednak PL nie jest żadnym oficjalnym znakiem potwierdzającym jakość czy zgodność produktu z wymaganiami. Spotyka się taki skrót np. na tabliczkach znamionowych, ale to tylko informacja o kraju, bez merytorycznego znaczenia dla bezpieczeństwa. BHP to zaś ogólne określenie bezpieczeństwa i higieny pracy, nie jest to symbol umieszczany na sprzęcie – czasem na szkoleniach ludzie utożsamiają BHP z każdym sprzętem ochronnym, ale nie ma czegoś takiego jak „znak BHP” gwarantujący zgodność produktu. Jeszcze inne nieporozumienie to skrót CH₄, który jest oznaczeniem chemicznym metanu, zupełnie niepasującym do tematu środków ochrony. Takie odpowiedzi mogą wynikać z automatycznego kojarzenia skrótów lub wybierania „znajomo brzmiących” symboli, ale niestety nie mają one żadnego odzwierciedlenia w systemie oceny zgodności. Prawidłowe podejście to zawsze weryfikacja obecności znaku CE – tylko on daje formalną podstawę do uznania, że sprzęt przeszedł odpowiednie testy i jest dopuszczony do użytku w Unii Europejskiej. W praktyce ignorowanie wymogu CE może skutkować poważnymi konsekwencjami podczas kontroli albo, co jeszcze gorsze, zagrożeniem dla zdrowia pracowników. Jeśli się nad tym zastanowić, to właśnie CE jest tym niepozornym symbolem, który realnie chroni ludzi. Moim zdaniem warto zawsze dokładnie czytać oznaczenia i nie dać się zwieść skrótom, które mogą brzmieć „fachowo”, a nie mają znaczenia w praktyce.