Określenie „Kęsy” w sortymentacji węgla odnosi się do jednego z największych rozmiarów ziaren węgla, które powstają podczas procesów przeróbczych. Przyjęło się w branży, że za kęsy uznaje się frakcje o wymiarach powyżej 200 mm. Tak duże kawałki węgla są praktycznie rzadkością w codziennej eksploatacji, ale ich wydzielenie ma ogromne znaczenie technologiczne – zarówno ze względu na bezpieczeństwo urządzeń przeróbczych, jak i dalszy sposób wykorzystania surowca. Kęsy wymagają często wstępnego rozdrabniania, bo nie nadają się do bezpośredniego stosowania w większości procesów energetycznych czy koksowniczych. W praktyce sortowanie według wymiarów odbywa się na przesiewaczach i klasyfikatorach, a podział na kategorie takie jak miał, groszek, orzech czy właśnie kęsy pozwala zoptymalizować zarówno przeróbkę, jak i sprzedaż węgla. Sam miałem okazję widzieć, jak kęsy stanowią wyzwanie na etapie transportu – ich wielkość i masa mogą uszkadzać przenośniki. Warto znać te granice sortymentów, bo to wpływa na dobór urządzeń i metody dalszej obróbki, a w wielu zakładach obowiązują nawet szczegółowe normy dotyczące udziału poszczególnych frakcji. Moim zdaniem takie praktyczne podejście do klasyfikacji znacznie ułatwia codzienną pracę na sortowni.
Wielu osobom podczas nauki sortymentacji węgla mylą się zakresy poszczególnych frakcji, co jest zupełnie zrozumiałe przy tej ilości różnych oznaczeń. Trzeba jednak pamiętać, że określenie „Kęsy” zarezerwowane jest wyłącznie dla największych ziaren węgla – ich wymiar zaczyna się dopiero powyżej 200 mm. Często błędnym tropem jest kojarzenie tej nazwy z mniejszymi frakcjami, takimi jak orzech (60-200 mm), groszek (8-30 mm) czy nawet miał (poniżej 6 mm). Wynika to z potocznego używania słów „kęsy” czy „kawałki”, ale w normach branżowych ta terminologia jest precyzyjna. Przykładowo, frakcję od 60 do 200 mm nazywa się „orzechem”, a zakres od 8 do 30 mm to klasyczny „groszek”. Zbyt małe ziarna, czyli te poniżej 6 mm, to już miały i pyły, które mają zupełnie inne zastosowanie i wymagania co do przeróbki. W praktyce, jeśli ktoś źle przyporządkuje sortymenty, może wywołać poważne problemy na sortowni – niewłaściwy dobór urządzeń do zbyt dużych lub za małych kawałków węgla może prowadzić do zatorów lub uszkodzeń maszyn. Moim zdaniem dobrze jest zapamiętać te zakresy i zawsze sprawdzać w aktualnych normach, bo zmiany w technologii mogą wpływać na szczegóły. Takie nieporozumienia to typowy przykład błędu wynikającego z mylenia potocznych nazw z definicjami fachowymi, co w branży górniczej czy przeróbczej trzeba traktować serio. Warto poświęcić chwilę, żeby raz na zawsze rozróżnić te terminy – ułatwia to komunikację na zakładzie i minimalizuje ryzyko pomyłek.