To bardzo ważne, żeby rozumieć, jak obecność tlenków metali w piaskach szklarskich wpływa na finalną jakość szkła. Generalnie tlenki żelaza, chromu czy manganu stanowią tam niepożądane zanieczyszczenia, bo wyraźnie barwią szkło – najczęściej na odcienie zieleni, brązu albo żółci. W praktyce nawet niewielka ilość Fe2O3 (np. powyżej 0,03%) może spowodować, że szkło nie będzie już przezroczyste, tylko nabierze zabarwienia. Zresztą, wszystkie renomowane huty bardzo pilnują zawartości tlenków metali w surowcach, bo tylko czyste, jasne szkło ma zastosowanie w szklanych opakowaniach czy wyrobach technicznych. Moim zdaniem to typowy przykład, gdzie detale mają ogromne znaczenie – czasem różnica w barwie jest ledwo zauważalna, ale już dyskwalifikuje całą partię piasku. Przemysł szklarski stosuje specjalistyczne metody analizy chemicznej, żeby regularnie badać zawartość tych zanieczyszczeń. W Polsce piaski kwarcowe na szkło muszą spełniać bardzo rygorystyczne normy, na przykład PN-EN 12904. W procesie przeróbki, np. flotacji, właśnie te tlenki próbuje się usunąć lub zredukować do absolutnego minimum, żeby możliwie jak najlepiej przygotować surowiec dla huty. Z doświadczenia wiem, że w przypadku produkcji szkła okiennego, bezbarwnego, to właśnie problem tlenków metali decyduje o opłacalności eksploatacji danego złoża.
Wiele osób myśli, że obecność tlenków metali w piaskach szklarskich jest czymś pożądanym, bo kojarzą się one z poprawą właściwości szkła albo specjalistycznymi dodatkami. To dość częsty błąd, szczególnie gdy mamy wiedzę bardziej ogólną o metalurgii czy ceramice, gdzie faktycznie różne tlenki są używane jako topniki czy modyfikatory. Jednak w przypadku piasków szklarskich sprawa wygląda zupełnie inaczej. Tlenki metali – takie jak żelaza, chromu, tytanu czy manganu – traktuje się tutaj jako zanieczyszczenia, które barwią szkło i obniżają jego jakość. To nie one polepszają właściwości mechaniczne szkła – wręcz przeciwnie, normy branżowe wymagają ich minimalizacji. Typowym nieporozumieniem jest traktowanie tlenków metali jako głównego produktu handlowego huty lub koncentratu sprzedawanego do huty, bo w praktyce piaski szklarskie muszą być jak najczystsze. Gdyby tlenki metali były cenne albo pozytywne, nie przeprowadzałoby się kosztownych procesów oczyszczania surowca, takich jak mycie, flotacja czy separacja magnetyczna. Z drugiej strony, są oczywiście przypadki, gdy celowo barwi się szkło dodatkami, ale to już zupełnie inny etap – dotyczy gotowej masy szklanej, a nie surowego piasku. W praktyce każda huta szkła unika dostaw surowca z podwyższoną zawartością tlenków metali, chyba że produkuje szkło techniczne lub butelkowe o określonym kolorze. Stąd, w produkcji piasków szklarskich najważniejsza jest minimalizacja tych związków, a nie ich wykorzystywanie czy sprzedaż w postaci koncentratów. To jeden z typowych mitów branżowych, który warto od razu sobie wyjaśnić.