Prawidłowa odpowiedź to 44, bo tak właśnie liczy się współczynnik wzbogacenia w praktyce przeróbki rud. Wzór jest prosty: zawartość składnika w koncentracie dzieli się przez jego zawartość w surowcu (tu: 88%/2%), czyli 88:2 = 44. Dla specjalistów z branży to taki podstawowy wskaźnik, który mówi, jak skutecznie proces wzbogacenia oddziela wartościowy składnik od reszty urobku. Moim zdaniem każdy, kto zajmuje się flotacją, powinien te obliczenia umieć robić z marszu – przydaje się to przy analizie opłacalności i planowaniu procesów technologicznych. Często w zakładach stosuje się podobne współczynniki, żeby szybko porównywać efekty różnych ustawień maszyn czy parametrów procesu. W praktyce, im wyższy współczynnik wzbogacenia, tym większa efektywność instalacji – choć oczywiście trzeba też patrzeć na wychód koncentratu. Standardy branży zakładają, że dobry współczynnik to taki, który pozwala uzyskać koncentrat o jak najwyższej czystości przy sensownych stratach. Dobrze jest też pamiętać, że ten prosty wzór sprawdza się zwłaszcza przy niskich zawartościach pierwiastka w rudzie, jak tutaj – bo właśnie wtedy koncentraty są najbardziej wartościowe dla dalszego przerobu. W codziennej pracy takie szybkie kalkulacje naprawdę się przydają, szczególnie gdy trzeba reagować na zmiany w jakości surowca.
Wielu uczniów, patrząc na podobne zadania, często gubi się w obliczeniach, bo intuicyjnie nie doceniają, jak drastyczna może być różnica pomiędzy zawartością pierwiastka w rudzie a w koncentracie. To prowadzi do typowych błędów: niektórzy mylą współczynnik wzbogacenia ze stopniem rozdziału lub skupiają się na odjęciu wartości, zamiast na ich wzajemnej proporcji. Jeżeli ktoś wybrał 2, mógł po prostu podzielić 2% przez 1%, co nie ma tu zastosowania, bo chodzi o porównanie koncentratu do surowca, nie odwrotnie. Wartość 12 pojawia się czasem, gdy ktoś dzieli zawartość koncentratu przez losowo wybraną inną liczbę z zadania, ale to już jest całkowicie oderwane od logiki branżowej. 23 mogło się pojawić, jeśli ktoś próbował uwzględnić masę urobku albo przyjął jakieś mylne założenia co do 'średniej zawartości', ale to niestety częsty przykład zagubienia się w szczegółach, zamiast trzymania się prostego wzoru: zawartość w koncentracie przez zawartość w surowcu. Najważniejsze, żeby zawsze pamiętać, iż współczynnik wzbogacenia to narzędzie do porównania – im wyższy, tym skuteczniejszy proces. Podstawowy błąd myślenia wynika tu z niedocenienia, jak mocno rośnie ta wartość, gdy surowiec ma niską zawartość metalu, a koncentrat – wysoką. To pokazuje, jak niewielka poprawa jakości może radykalnie zwiększyć opłacalność całego procesu przemysłowego. Moim zdaniem dobrze jest wrócić do podstaw: wzór to (zawartość w koncentracie)/(zawartość w rudzie). Tyle – a praktyka pokazuje, że takie zadania najskuteczniej rozwiązują osoby, które regularnie wykonują podobne kalkulacje na produkcji.