Dokładnie tak, aby doszło do wybuchu pyłu węglowego w powietrzu, nie wystarczy sama obecność pyłu i ruch powietrza (czyli czynnik aerodynamiczny). Koniecznie musi pojawić się jeszcze źródło zapłonu – najczęściej w postaci czynnika termicznego, na przykład iskry, gorącej powierzchni, łuku elektrycznego czy płomienia. Bez tego ostatniego wybuch po prostu nie nastąpi, nawet jeśli stężenie pyłu będzie wysokie i pył będzie zawieszony w powietrzu. To wynika wprost z podstawowych zasad bezpieczeństwa pracy w górnictwie czy w przemyśle przetwórczym, gdzie właśnie źródła zapłonu są eliminowane na wszelkie możliwe sposoby. Z praktyki – w wielu kopalniach bardzo rygorystycznie kontroluje się stan urządzeń, żeby unikać iskrzenia oraz przegrzanych elementów maszyn. Często, podczas prowadzenia prac w rejonach zagrożonych wybuchem pyłu węglowego, stosuje się nawet specjalne narzędzia niewywołujące iskier. Odpowiednia wentylacja to tylko jedna sprawa, ale dopiero wykrywanie i eliminowanie potencjalnych źródeł zapłonu daje realne bezpieczeństwo. Moim zdaniem, świadomość, że wybuch wymaga konkretnej sekwencji czynników, jest kluczowa w pracy każdego technika czy operatora pracującego z materiałami pylącymi. Warto znać te zależności – bo potem łatwiej przewidzieć, jak zapobiegać takim zdarzeniom.
Wiele osób błędnie sądzi, że obecność wody w powietrzu – czy to w postaci pary, czy nawet obłoku zraszającego – może w jakiś sposób doprowadzić do wybuchu pyłu węglowego. To nieporozumienie wynika czasem z faktu, że woda bywa stosowana przy zwalczaniu zagrożenia wybuchem, ale w zupełnie odwrotnym celu: ma ona wiązać pył i zapobiegać jego unoszeniu się. Obłoki wodne czy para wodna wręcz pomagają rozpraszać i osadzać cząsteczki pyłu, dzięki czemu obniżają stężenie wybuchowe i ograniczają ryzyko eksplozji. Z kolei, zakładanie, że tzw. woda higroskopijna w powietrzu miałaby powodować wybuch, to wynik pomylenia mechanizmów – higroskopijność pyłu wpływa na jego właściwości palne, ale najczęściej podwyższona wilgotność ogranicza możliwość wybuchu, a nie ją zwiększa. Najważniejszym i niezbędnym elementem, oprócz obecności pyłu oraz odpowiedniego ruchu powietrza, jest wystąpienie źródła zapłonu – bez niego nawet najbardziej niekorzystne warunki nie doprowadzą do eksplozji. Praktyka pokazuje, że to właśnie kontrola zapłonu, a nie manipulowanie wilgotnością powietrza czy obecnością wody, jest kluczowa w zapewnieniu bezpieczeństwa w zakładach pracujących z pyłem węglowym. Typowym błędem jest przecenianie roli czynników „wodnych” i bagatelizowanie zagrożenia, które niosą iskry, przegrzane elementy lub inne źródła wysokiej temperatury. Warto o tym pamiętać, bo to właśnie one są realnym zagrożeniem i dlatego branżowe procedury bezpieczeństwa tak bardzo je podkreślają.