Infradźwięki to dźwięki o częstotliwości poniżej 20 Hz, czyli niższej niż dolna granica słyszalności ludzkiego ucha. W zakładach przeróbczych takie infradźwięki mogą powstawać chociażby podczas pracy dużych maszyn, wentylatorów, młynów czy kruszarek. Człowiek ich nie słyszy, bo nasze uszy rejestrują dźwięki w zakresie od około 20 Hz do 20 000 Hz. Mimo że ich nie słyszymy, to infradźwięki mogą mieć wpływ na nasze samopoczucie, powodować np. uczucie niepokoju, zmęczenie czy nawet bóle głowy. W branży przeróbki kopalin bardzo ważne jest monitorowanie poziomu hałasu – nie tylko słyszalnego, ale też tych niesłyszalnych infradźwięków. Standardy BHP zalecają, by pracownicy mieli świadomość zagrożeń związanych z długotrwałą ekspozycją na infradźwięki. W praktyce stosuje się specjalne czujniki i rejestratory do pomiaru infradźwięków w halach produkcyjnych, a czasem nawet wprowadza się dodatkowe osłony akustyczne wokół najgłośniejszych urządzeń, właśnie po to, by ograniczyć emisję zarówno hałasu, jak i infradźwięków. Moim zdaniem, wiedza o infradźwiękach często bywa pomijana, a szkoda, bo to istotny aspekt bezpieczeństwa pracy w zakładach przeróbczych. Przypominam, że zgodnie z przepisami, każdy pracownik powinien być świadomy nie tylko tradycyjnych zagrożeń, ale też tych mniej oczywistych – jak właśnie dźwięki o bardzo niskiej częstotliwości, których nie jesteśmy w stanie usłyszeć, ale które mogą wpływać na nasze zdrowie.
Często zdarza się, że infradźwięki są mylone z dźwiękami słyszalnymi lub ultradźwiękami, a to potrafi prowadzić do sporych nieporozumień w praktyce przemysłowej. Dźwięki słyszalne dla człowieka mieszczą się w zakresie od około 20 Hz do 20 000 Hz – wszystko, co poniżej tej dolnej granicy, czyli poniżej 20 Hz, to już infradźwięki. Niektórzy myślą, że skoro w zakładzie słychać jakieś "buczenie" czy niskie tony, to mogą to być infradźwięki, ale w rzeczywistości te najniższe infradźwięki są dla naszych uszu po prostu niesłyszalne. Typowym błędem jest założenie, że każde drganie czy hałas jest od razu słyszalny, a prawda jest taka, że bardzo wiele z nich pozostaje poza naszym zakresem percepcji. Z kolei ultradźwięki to dźwięki powyżej 20 000 Hz, używane np. w diagnostyce ultrasonograficznej, a nie mające nic wspólnego z infradźwiękami powstającymi w halach zakładów przeróbczych. Jeśli ktoś myli je z infradźwiękami, to prawdopodobnie nie miał jeszcze okazji zobaczyć, jak bardzo różne są ich źródła i skutki dla zdrowia. Co więcej, nie istnieje coś takiego jak słyszalne dla człowieka infradźwięki – sama definicja mówi, że jeśli to infradźwięk, to nie jest słyszalny. W praktyce przemysłowej trzeba znać różnicę, bo środki ochrony przed hałasem nie zawsze są skuteczne wobec infradźwięków. Z mojego doświadczenia wynika, że osoby ignorujące temat wpływu niskich częstotliwości często skarżą się na złe samopoczucie w pracy – i zwykle nie kojarzą tego z infradźwiękami. Dlatego właśnie tak ważne jest rozumienie podstaw akustyki technicznej, zwłaszcza w kontekście bezpieczeństwa w zakładach przetwarzających kopaliny.