Wzbogacanie magnetyczne to jeden z najważniejszych procesów stosowanych przy przeróbce rud żelaza, zwłaszcza tych o niższej zawartości tego pierwiastka. Chodzi tutaj głównie o wykorzystanie właściwości magnetycznych minerałów żelaza, takich jak magnetyt czy hematyt, które można łatwo rozdzielić od skały płonnej dzięki polu magnetycznemu. Przemysł hutniczy od lat bazuje na tej metodzie, bo jest ona stosunkowo efektywna i pozwala uzyskać koncentraty o wysokiej zawartości żelaza, które później idą do dalszego przetwarzania. Co ciekawe, są różne stopnie intensywności pól magnetycznych – od niskiego w przypadku magnetytów po bardzo wysokie, kiedy trzeba rozdzielać drobniejsze i słabiej namagnesowane składniki. W praktyce wygląda to tak, że ruda jest rozdrabniana, następnie przesiewana, a potem właśnie przepuszczana przez specjalistyczne separatory magnetyczne. Moim zdaniem to jedna z najbardziej praktycznych i „czystych” metod wzbogacania – nie potrzeba tu żadnej chemii, tylko fizyka. Warto wiedzieć, że np. rudy miedzi czy cynku nie mają takich właściwości magnetycznych, dlatego dla nich stosuje się inne metody, jak flotacja czy hydrometalurgia. Standardy branżowe zawsze zalecają, by dobierać metodę wzbogacania odpowiednio do rodzaju minerału, a wzbogacanie magnetyczne przy żelazie to po prostu klasyka gatunku.
Często można spotkać się z przekonaniem, że wzbogacanie magnetyczne sprawdzi się przy szerokim wachlarzu rud, na przykład miedzi, cynku czy nawet złota. Jednak ta metoda opiera się na bardzo konkretnych właściwościach fizycznych – chodzi o podatność minerałów na działanie pola magnetycznego. Ruda żelaza, a szczególnie zawarte w niej minerały magnetyt czy hematyt, charakteryzują się wyraźną podatnością magnetyczną, co pozwala skutecznie oddzielić je od niepożądanej skały płonnej za pomocą separatorów magnetycznych. W przypadku miedzi czy cynku, ich minerały (np. chalkopiryt, sfaleryt) są praktycznie niewrażliwe na pole magnetyczne, więc stosowanie tu metody magnetycznej nie miałoby sensu – znacznie lepiej sprawdza się flotacja, gdzie wykorzystuje się różnice w zwilżalności powierzchni minerałów. Złoto z kolei występuje najczęściej w postaci rodzimej lub związanej z minerałami kwarcowymi, które także nie wykazują właściwości magnetycznych. Stąd duże znaczenie mają metody grawitacyjne, amalgamacja czy nawet chemiczne procesy hydrometalurgiczne, a nie rozdział magnetyczny. Takie błędne założenia biorą się często z mylenia cech fizycznych minerałów lub z przekonania, że skoro coś działa dla jednej rudy, to sprawdzi się i dla innych. Tymczasem w przemyśle zawsze dobiera się technologię typowo pod właściwości mineralogiczne i fizyczne konkretnego surowca. Warto wyrobić sobie nawyk analizowania minerałów pod kątem ich reakcji na pole magnetyczne, bo to właśnie decyduje o skuteczności tej metody.