Zagrożenie wybuchem pyłu węglowego podczas przeróbki węgla kamiennego rzeczywiście występuje głównie na przesypach. Wynika to z tego, że podczas transportu węgla między kolejnymi urządzeniami – na przykład z przenośnika na przenośnik – powstaje intensywne pylenie. W tych miejscach węgiel ulega rozdrobnieniu i tworzy się zawiesina pyłu w powietrzu. To właśnie pył węglowy, przy odpowiednim stężeniu i dostępie tlenu, potrafi stworzyć mieszaninę wybuchową. Z mojego doświadczenia wynika, że przesypy należą do najbardziej krytycznych miejsc pod względem BHP w zakładach przeróbki węgla – nieraz podczas audytów widziałem zaniedbania w zabezpieczeniach tych stref. Dobre praktyki branżowe zalecają stosowanie systemów odpylania, nawilżania oraz szczelnych obudów w okolicach przesypów. Normy takie jak PN-G-11010 wyraźnie podkreślają konieczność zabezpieczania tych miejsc. Co ciekawe, podobne zagrożenia, choć w innej skali, występują też przy przeróbce innych kopalin pylących się. Prewencja wybuchów pyłu to nie tylko ochrona zdrowia pracowników, ale też zabezpieczenie całej infrastruktury zakładu. Moim zdaniem każdy operator i technolog powinien wiedzieć, jak ważne są te zabezpieczenia – zbagatelizowanie ich może mieć poważne konsekwencje. Przesypy aż proszą się o kontrolę, zwłaszcza w suchych warunkach i przy dużej wydajności linii.
W praktyce zagrożenie wybuchem pyłu węglowego nie jest równomiernie rozłożone w każdym miejscu zakładu przeróbczego. Wiele osób mylnie zakłada, że skoro wszędzie występuje węgiel, to i zagrożenie wybuchem jest takie samo – niestety to typowy błąd myślowy. W osadniku czy maszynie flotacyjnej medium roboczym jest woda, która znacznie ogranicza generowanie pyłu. Pył węglowy praktycznie nie unosi się tutaj w powietrzu, bo jest natychmiast wiązany przez ciecz. Podobnie w zbiorniku cieczy ciężkiej – środowisko jest mokre, więc szansa na powstanie wybuchowej mieszaniny pyłowo-powietrznej jest znikoma. Ryzyko wybuchu pyłu powstaje dopiero tam, gdzie suchy węgiel jest narażony na intensywne ruchy, tarcie i upadanie z wysokości, co typowo obserwuje się właśnie na przesypach między sekcjami transportowymi. Branżowe wytyczne i normy, a także doświadczenie praktyków jasno podkreślają, że przesypy to newralgiczne punkty wymagające specjalnych osłon i systemów odpylania. W pozostałych miejscach, gdzie zachodzi kontakt węgla z wodą, zagrożenie wybuchem pyłu praktycznie nie istnieje. Zaniedbanie i lekceważenie specyfiki poszczególnych etapów procesu to jeden z najczęstszych powodów błędnych odpowiedzi na tego typu pytania. Prawidłowa ocena zagrożeń wymaga rozumienia nie tylko technologii, ale też fizyki procesów zachodzących w różnych urządzeniach przeróbczych. Dlatego tak ważne jest, żeby nie uogólniać i zawsze szukać technicznego uzasadnienia dla potencjalnych zagrożeń związanych z pyleniem czy możliwością powstania mieszanin wybuchowych.