Zakład przeróbczy pracuje 20 godzin na dobę i produkuje w tym czasie 500 ton sortymentu Orzech II. Jaka wydajność przenośnika zapewni bieżący transport tego produktu do zbiornika sortymentu Orzech II?
Prawidłowe określenie wydajności przenośnika to dość istotny temat w codziennej pracy zakładu przeróbczego. Skoro w ciągu 20 godzin produkowane jest 500 ton sortymentu Orzech II, to musimy ten wynik podzielić przez liczbę godzin pracy: 500 ton / 20 godzin = 25 ton na godzinę, czyli 25 Mg/h. Przenośnik powinien mieć zawsze pewien zapas wydajności, żeby nie był wąskim gardłem procesu – w praktyce uwzględnia się rezerwę na ewentualne przestoje lub nierównomierność podawania. Dlatego przyjmuje się nieco wyższą wydajność niż wynika „na styk” z obliczeń. W tym pytaniu najbliższą i bezpieczną odpowiedzią jest 30 Mg/h. To zgodne z zasadami projektowania systemów transportu technologicznego w zakładach górniczych i przeróbczych – standardy branżowe wręcz wymagają, by przenośniki miały co najmniej kilka–kilkanaście procent zapasu wydajności. Gdybyśmy wybrali niższą wartość, groziłoby to niepotrzebnym zatrzymywaniem się linii lub niedostarczeniem materiału na czas. Z mojego doświadczenia, lepiej mieć minimalną nadwyżkę niż za małą wydajność, bo każde opóźnienie czy awaria wtedy mniej boli. Takie podejście zapewnia też płynność pracy i ogranicza ryzyko strat produkcyjnych. Warto o tym pamiętać przy każdym projektowaniu czy doborze urządzeń transportowych.
Wydaje się, że wiele osób pochopnie wybiera odpowiedzi zbliżone do idealnej wydajności, jaka wynika „na sucho” z prostego podziału produkcji przez czas pracy. Jest to typowy błąd, bo w praktyce przemysłowej przyjmuje się parametr wydajności urządzeń transportujących zawsze z pewnym zapasem. Jeżeli zakład produkuje 500 ton w ciągu 20 godzin, minimalna arytmetyczna wydajność to 25 ton (Mg) na godzinę. Jednak przenośnik nie powinien pracować non stop na sto procent swojej mocy, bo to grozi szybkim zużyciem i zwiększa ryzyko awarii. Standardy branżowe oraz doświadczenia eksploatacyjne pokazują, że należy stosować współczynnik zapasu – najczęściej wynoszący od 10 do 25%. Przykładowo, jeśli wybierzemy przenośnik o wydajności 20 Mg/h lub 10 Mg/h, to będzie on notorycznie przeciążony albo nie zapewni ciągłego odbioru materiału, co skutkuje zatorami, przestojami i stratami produkcyjnymi. 5 Mg/h to już zupełnie za mało i taka odpowiedź świadczy o niezrozumieniu elementarnych zasad doboru urządzeń. To częsty błąd początkujących, którzy zapominają o nierównomierności podawania, chwilowych zwiększeniach wydajności czy potrzebie rezerwy na przestoje. Zbyt niska wydajność przenośnika naraża nas na ciągłe przerywanie pracy, a to się po prostu nie opłaca – zarówno z perspektywy ekonomicznej, jak i organizacyjnej. Poprawne podejście to zawsze uwzględnienie lekkiego zapasu i wybór urządzenia, które będzie w stanie obsłużyć nawet nieco wyższą niż średnia chwilową produkcję. W praktyce oznacza to wybór przenośnika o wydajności najbliższej, ale wyższej od wyliczonej, czyli w tym przypadku 30 Mg/h. Warto to zapamiętać, bo przy projektowaniu linii technologicznych taki niuans robi dużą różnicę.